Michał Podemski [30.07.2008]
Co się stanie, gdy...
...Fiat 500 zderzy się z Audi Q7?
Większość z was pewnie jest w stanie przewidzieć rezultat takiego spotkania. Niemal 2,5-tonowy SUV Audi, który uderza z prędkością 56 km/h w jadącego z naprzeciwka z identyczną prędkością Fiata 500 - to jak spotkanie Dawida z Goliatem. Taki crash-test przeprowadził niedawno niemiecki ADAC. Choć podobne sytuacje rzeczywiście zdarzają się na drogach, jednak badania przeprowadzane przez EuroNCAP ich nie przewidują, samochody podczas tych testów zderzeniowych uderzają w odkształcalną przeszkodę, czyli tak naprawdę badana jest wytrzymałość aut w fikcyjnych warunkach. Stąd wyniki testów nie oddają do końca poziomu bezpieczeństwa poszczególnych samochodów. Mówiąc w skrócie - rozmiar ma znaczenie.
Spójrzmy choćby na 500 i Q7. Włoski miejski maluch otrzymał w testach EuroNCAP 5 gwiazdek, podczas gdy przypominające nieco bardziej opływowy czołg Audi ma ich zaledwie 4. Jednak w bezpośredniej konfrontacji zwycięsko wychodzi oczywiście Q7. Przy zderzeniu z kolosem w Fiacie 500 kierowca (a właściwie manekin) uderzył głową w słupek A, złamał kolumnę kierowniczą, poważnym uszkodzeniom uległy także jego nogi, kark i miednica. Specjaliści z ADAC nie dają w wypadku takiego zderzenia większych szans na przeżycie dzieciom siedzącym z tyłu w specjalnych fotelikach. Kierowca i pasażerowie Q7 w spotkaniu z "pięćsetką" nie odnieśli większych strat. Jednak inżynierowie ADAC postanowili za ten rezultat skarcić konstruktorów Audi, a nie Fiata. Okazuje się, że nie tylko różnica w masach ma tutaj znaczenie, ale także to, że konstruktorzy olbrzymiego Audi nie postarali się, by ich auto było bezpieczne dla innych użytkowników dróg. Według nich w tym samochodzie można by zastosować więcej elementów pochłaniających energię, które zwiększyłyby bezpieczeństwo właścicieli mniejszych aut. W Audi najwyraźniej o tym nie pomyślano.