Długi dystans: Mitsubishi ASX 1,8 D-ID
Odwieczny dylemat.
Przy zakupie nowego samochodu towarzyszy nam wiele decyzji i dylematów. Jaką wersję silnikową wybrać? Czy warto dopłacić do lepszej odmiany, czy po prostu wybrać jakieś dodatki? Co będzie najbardziej opłacalne, a co podniesie przyjemność z jazdy?
W wypadku ASX-a przynajmniej część z tych decyzji dosyć łatwo podjąć. Po pierwsze Mitsubishi nie pozwala oddzielnie kupować dodatków i oferuje je wyłącznie w z góry zdefiniowanych odmianach. Po drugie jeśli chcemy mieć auto lepiej wyposażone i oferujące napęd na 4 koła, musimy wybrać testowanego przez nas diesla 1,8 D-ID (wersja benzynowa oferowana jest wyłącznie z przednim napędem).
No właśnie. Nasuwa się pytanie: Czy warto wybrać napęd na 4 koła? Jego zakup wiąże się z dopłatą 6 tys. zł do wybranej wersji. W zamian otrzymujemy całkiem niezły układ z funkcją automatycznego załączania napędu, stałego 4x4 lub jazdy tylko z napędem na przód. To o tyle dobre rozwiązanie, że nie musimy wydawać większych kwot na paliwo w czasie, gdy nie używamy napędu. Warto więc rozważyć ten wydatek, nawet jeśli nie mieszkamy w miejscu o utrudnionym dostępie zimą, ale na przykład od czasu do czasu planujemy wypad na narty. Oczywiście o jeździe w terenie gorszym niż zaśnieżone drogi czy oblodzony podjazd raczej nie ma co marzyć. To głównie samochód miejski.
W wypadku wersji wyposażenia decyzje są już znacznie trudniejsze. Nasz niebieski egzemplarz długodystansowy ma wyposażenie wersji Invite (o jedno oczko wyżej od modelu bazowego). Wydaje się to najrozsądniejsza propozycja, jeśli zależy nam na pozbawionym zbędnych bajerów aucie do jazdy na co dzień. Za 89 tys. zł (z silnikiem Diesla) dostajemy między innymi automatyczną klimatyzację, radio z mp3 i wejściem USB, skórzaną kierownicę ze sterowaniem radiem, tempomat, światła do jazdy dziennej czy 16-calowe felgi aluminiowe.
Jeśli dopłacimy 5 tys. zł, otrzymamy wersję Intense, której najważniejszymi elementami są światła ksenonowe, przyciemniane szyby i o cal większe alufelgi.
Za kolejne 6 tys. zł możemy mieć wersję Instyle, którą możecie oglądać na zdjęciach. Tą odmianą powinny zainteresować się osoby, które oczekują od auta czegoś więcej niż tylko przyzwoitych własności jezdnych. Za 110 tys. zł otrzymujemy bowiem porządny system audio Rocford Fosgate, skórzaną tapicerkę foteli i genialnie wyglądający, podświetlany diodami panoramiczny dach.
W wypadku tej wersji możemy dopłacić jeszcze 8 tys. zł do systemu nawigacji z dużym ekranem i serwerem muzyki. Chociaż system jest bardzo przyzwoity i prosty w obsłudze, kwota ta jest stanowczo wygórowana i chyba lepiej przeznaczyć ją na coś innego.
13:43 [08.06.2011]
Gość14:57 [08.06.2011]
Gość16:52 [08.06.2011]
Gość17:03 [08.06.2011]
Gość19:51 [08.06.2011]
Gość22:35 [08.06.2011]
Gość23:02 [08.06.2011]
Gość15:11 [09.06.2011]
Gość17:30 [09.06.2011]
Gość18:56 [09.06.2011]
Gość