Maciek Kalkosiński [08.09.2010]
Pierwsza jazda: Audi A1
A1 jest najmniejszym autem w rodzinie Audi, ale wcale nie ma być najtańsze. Audi nie chce produkować modelu dla mniej zamożnych klientów, ale wyjątkowo luksusowe autko dla tych, którzy świadomie wybierają mniejszy samochód.
Przy cenie rozpoczynającej się od 67 tys. zł krąg konkurentów Audi zawęża się do kultowego Mini i finezyjnej Alfy Romeo MiTo. Mimo niezwykle dopracowanej technologii i przemyślanych rozwiązań walka o klienta nie będzie dla Audi wcale taka łatwa.
Wygląd małego Audi zwraca uwagę, nawet w pozbawionej licznych dodatków wersji przedstawionej na zdjęciach. Żeby jednak A1 mogło naprawdę zabłyszczeć, trzeba sięgnąć głębiej do kieszeni i wybrać nieco dodatków, które - podobnie jak u konkurencji - mają być jednym z najważniejszych elementów koncepcji auta. Wybierać możemy spomiędzy wielu wzorów felg, kolorów lakieru, dokładek (aluminiowe nakładki na słupki, lusterka czy klamki) oraz naklejek pozwalających stworzyć unikalny styl samochodu.
Podobnie sprawa wygląda we wnętrzu. Standardowo dostajemy tu świetnej jakości plastiki i deskę nawiązującą stylistyką do sportowych TT i R8. Całość nie robi jednak piorunującego wrażenia. Dopiero po wybraniu lepszych foteli, kolorowych nakładek na konsolę i nawiewy, kolorów i materiałów tapicerki oraz dodatkowego wyposażenia (obejmującego między innymi zapożyczony z większych modeli układ nawigacji czy zestaw multimedialny o mocy 400W) auto zaczyna robić naprawdę dobre wrażenie.
Samo wnętrze nie jest zbyt duże. O ile z przodu można siedzieć bardzo wygodnie, to z tyłu nawet osoby o wzroście około 150 cm będą dotykały głową do sufitu. Narzekać nie można natomiast na bagażnik, który ma przyzwoite jak na tę klasę 267 l pojemności.
W standardzie otrzymujemy bardzo dopracowany układ jezdny. Już podstawowe A1 z silnikiem 1,2 TSI o mocy 82 KM porusza się całkiem żwawo i może dać sporo przyjemności z jazdy. Ja do testów wybrałem jednak samochód wyposażony w najmocniejszy obecnie silnik 1,4 TSI 122 KM współpracujący z dwusprzęgłową 7-stopniową automatyczną skrzynią biegów (ceny od 90 tys. zł). W tej konfiguracji małe Audi potrafi pokazać pazur, rozpędzając się do 100 km/h w 8,9 s i wywołując szeroki uśmiech dzięki wyjątkowo spontanicznej reakcji na każde dodanie gazu.
Jeśli chodzi o prowadzenie, to od razu da się zauważyć bardzo dużą stabilność samochodu, nawet przy większych prędkościach. A1 na drodze znacznie bliżej do TT niż do typowych samochodów miejskich. Udało się tu bowiem połączyć wyjątkową zwinność i manewrowość z możliwością utrzymywania większych prędkości bez jakiegokolwiek dyskomfortu.
Nie ma tu jednak rzeczy, której nie można poprawić. Również zawieszenie możemy skonfigurować według własnych upodobań, wybierając pakiety utwardzające.
Podsumowując: A1 to samochód taki, jak chcemy. Może być drogi i przeciętny, jeśli wybierzemy którąś z podstawowych wersji, a może być niezwykle drogi i naprawdę porywający, jeśli tylko, konfigurując go, wydamy odpowiednio więcej gotówki.
Fajnie, że powstało takie auto, ale nie sądzę, aby na naszym rynku odniosło większy sukces.
