[15.08.2011] Chevrolet Cruze · test

Pierwsza jazda: Chevrolet Cruze hatchback

Prawdziwe auto dla ludu.

Chevrolet Cruze hatchback jest nowym graczem w licznej już lidze hatchbacków, i jako taki może namieszać w segmencie aut dla przeciętnego konsumenta.

Wizualnie, jako że jest to ewolucja obecnego już na rynku Cruze’a sedana, nie ma tutaj zbyt wielu nowości. Na swoim miejscu pozostały kanciaste reflektory i duża atrapa chłodnicy. Jedynie kufer został spłaszczony, przez co sylwetka auta nabiera dynamiki. Uroku zadkowi auta dodaje spojler ze zintegrowanym światłem stopu. Jedynym zgrzytem w stylistyce są wycieraczki rodem wyjęte z początku XXI wieku. O ile inni producenci starają się je ukryć i montują wycieraczki typu banan, Chevrolet konsekwentnie pozostaje przy staroświeckich wycieraczkach piórowych. Namiastką sportowego zacięcia obecnego modeli ma być pakiet WTCC, w skład którego wchodzą zestaw spojlerów i 17-calowe alufelgi.  Niestety na obecną chwilę producent nie przewiduje Cruze’a w wersji hot-hatch.

 

Środek Chevroleta w dużej mierze nawiązuje do dizajnu Opla. Widzimy ten sam układ deski rozdzielczej i multimediów na panelu środkowym. Jest to bardzo mądre posunięcie ze strony producenta, ponieważ dzięki ujednoliceniu wnętrza w dużej ilości modeli, za tę samą cenę możemy otrzymać lepsze materiały wykończeniowe i rozwiązania. Dzięki temu zabiegowi Chevrolet raz na zawsze może odciąć się od niechlubnych powiązań z marką Daewoo, którą niegdyś wchłonął. Jeśli chodzi o komfort jazdy, wyżsi pasażerowie mogą narzekać na małą ilość miejsca na nogi. W naszym przypadku skończyło się to niechcącym przełączaniem siły nawiewu klimatyzacji kolanem. Na plus dla auta działa także duży bagażnik. Spokojnie pomieści on średnioformatowego redaktora magazynu motoryzacyjnego. Fotele w Cruzie są, i to niestety wszystko co można powiedzieć na ich temat.

 

Gama silnikowa w Hatchbacku nie różni od tej dostępnej w sedanie. Do czynienia mamy tutaj z dwoma jednostkami benzynowymi o pojemnościać 1,6 i 1,8 l oraz dieslem o pojemności 2,0 l. Silniki te mogą współpracować zarówno z manualnymi skrzyniami biegów jak i automatem. Po krótkiej przejażdżce odradzam jednak zakup Cruze’a w kombinacji benzyna plus automat. Skrzynia wyraźnie nie radzi sobie z przeniesieniem mocy silnika na koła, i w efekcie czujemy się jak byśmy podróżowali autem z zaciągniętym hamulcem ręcznym. 2-litrowy diesel to z kolei zupełnie inna bajka. Jest to silnik rewelacyjny zarówno pod względem elastyczności jak i kultury pracy. Producent wycisnął z niego 163 KM i 360 Nm momentu obrotowego. Dzięki takim osiągom jest to jedna z dynamiczniejszych propozycji na rynku.

 

Cruze nie jest rewolucją na rynku hatchbacków. Z uwagi na ceny zaczynające się od 47 tyś. zł może jednak przytrzeć nosa konkurencji. Nie jest to także model dla osób szukających mocnych wrażeń, dlatego dobrze sprawdzi się jako taksówka lub auto flotowe.  

Dodaj komentarz
Liczba komentarzy 16
Komentarze
Oglądasz 1-6 (z 6)
Awatar użytkownika

00:20 [15.08.2011]

Gość
Czekam na pojawienie art w autokracie o audi r8: "Akcje serwisowe zdarzają się nawet supersamochodom. Najlepszym tego dowodem jest otwarta wersja Audi R8, w której producent odnalazł konstrukcyjną wadę mogącą prowadzić do wycieku paliwa Okazuje się, że przewód paliwowy biegnie zbyt blisko jednej z osłon termicznych znajdujących się w komorze silnika. Po dłuższym czasie, w wyniku kontaktu obu elementów, może dojść do przetarcia przewodu, a co za tym idzie niebezpiecznego wycieku paliwa"
Awatar użytkownika

11:32 [15.08.2011]

Gość
jak mam do wybory corollę z 2005(sześcioletnią) za 35 tys zł i nówkę cruiza za 47 tys to wybieram to drugie bez zastanowienia
Awatar użytkownika

18:06 [15.08.2011]

Gość
autor: gość[cytat komentarz="1016215"]jak mam do wybory corollę z 2005(sześcioletnią) za 35 tys zł i nówkę cruiza za 47 tys to wybieram to drugie bez zastanowienia
Twoj wybor. Ja wole Toyote[/cytat] Ja też :)
Awatar użytkownika

19:03 [15.08.2011]

Gość
auto dla ludu za ok.50 tys zł,ten cruize to bedzie dla ludu za 5, 6 lat jak będzie go mozna za dyche wyrwać,mamy kraj jaki mamy jak ktos zarabia 5 tys zł to juz klasa wyzsza srednia więc jest to roczna pensja takie nowe auto a trzeba jeszcze jeśc wiec odkładajac połowe to dwa lata na takiego złoma trzeba pracować.ale i tak polski "lud"zarabia w granicach 2 tys zł miesięcznie. ja tam pierdole mam vel satisa 3.0 dci w skórach który kosztował mnie 18 tys.zł i nie zażynam sie na nowe auta by po dwóch latach być 60% wartosci po dupie
Awatar użytkownika

07:25 [16.08.2011]

Gość
Bardzo ciekawy samochód,szkoda tylko ze większośc Obywateli III RP może sobie tylko popatrzeć,Srednia zarobków w moim regionie to 1250 pln/mc,tak więc za kalieś 5-6 lat z IIgiej eki,Pozdrawiam Fanów Motoryzacji
Awatar użytkownika

08:07 [16.08.2011]

Gość
hahah wycieraczki z innej epoki, widze ze to najwazniejszy minus tego auta- a wycieraczki typu banan - takie okreslenie mogl wymyslec tylko jakis uposledzony typ Kartasinski
Oglądasz 1-6 (z 6)

© Autokrata.pl 2006-2012 | kontakt: donosy@autokrata.pl | Reklama | Regulamin wszystkie tagi