Pierwsza jazda: Chevrolet Cruze hatchback
Prawdziwe auto dla ludu.
Chevrolet Cruze hatchback jest nowym graczem w licznej już lidze hatchbacków, i jako taki może namieszać w segmencie aut dla przeciętnego konsumenta.
Wizualnie, jako że jest to ewolucja obecnego już na rynku Cruze’a sedana, nie ma tutaj zbyt wielu nowości. Na swoim miejscu pozostały kanciaste reflektory i duża atrapa chłodnicy. Jedynie kufer został spłaszczony, przez co sylwetka auta nabiera dynamiki. Uroku zadkowi auta dodaje spojler ze zintegrowanym światłem stopu. Jedynym zgrzytem w stylistyce są wycieraczki rodem wyjęte z początku XXI wieku. O ile inni producenci starają się je ukryć i montują wycieraczki typu banan, Chevrolet konsekwentnie pozostaje przy staroświeckich wycieraczkach piórowych. Namiastką sportowego zacięcia obecnego modeli ma być pakiet WTCC, w skład którego wchodzą zestaw spojlerów i 17-calowe alufelgi. Niestety na obecną chwilę producent nie przewiduje Cruze’a w wersji hot-hatch.
Środek Chevroleta w dużej mierze nawiązuje do dizajnu Opla. Widzimy ten sam układ deski rozdzielczej i multimediów na panelu środkowym. Jest to bardzo mądre posunięcie ze strony producenta, ponieważ dzięki ujednoliceniu wnętrza w dużej ilości modeli, za tę samą cenę możemy otrzymać lepsze materiały wykończeniowe i rozwiązania. Dzięki temu zabiegowi Chevrolet raz na zawsze może odciąć się od niechlubnych powiązań z marką Daewoo, którą niegdyś wchłonął. Jeśli chodzi o komfort jazdy, wyżsi pasażerowie mogą narzekać na małą ilość miejsca na nogi. W naszym przypadku skończyło się to niechcącym przełączaniem siły nawiewu klimatyzacji kolanem. Na plus dla auta działa także duży bagażnik. Spokojnie pomieści on średnioformatowego redaktora magazynu motoryzacyjnego. Fotele w Cruzie są, i to niestety wszystko co można powiedzieć na ich temat.
Gama silnikowa w Hatchbacku nie różni od tej dostępnej w sedanie. Do czynienia mamy tutaj z dwoma jednostkami benzynowymi o pojemnościać 1,6 i 1,8 l oraz dieslem o pojemności 2,0 l. Silniki te mogą współpracować zarówno z manualnymi skrzyniami biegów jak i automatem. Po krótkiej przejażdżce odradzam jednak zakup Cruze’a w kombinacji benzyna plus automat. Skrzynia wyraźnie nie radzi sobie z przeniesieniem mocy silnika na koła, i w efekcie czujemy się jak byśmy podróżowali autem z zaciągniętym hamulcem ręcznym. 2-litrowy diesel to z kolei zupełnie inna bajka. Jest to silnik rewelacyjny zarówno pod względem elastyczności jak i kultury pracy. Producent wycisnął z niego 163 KM i 360 Nm momentu obrotowego. Dzięki takim osiągom jest to jedna z dynamiczniejszych propozycji na rynku.
Cruze nie jest rewolucją na rynku hatchbacków. Z uwagi na ceny zaczynające się od 47 tyś. zł może jednak przytrzeć nosa konkurencji. Nie jest to także model dla osób szukających mocnych wrażeń, dlatego dobrze sprawdzi się jako taksówka lub auto flotowe.
00:20 [15.08.2011]
Gość11:32 [15.08.2011]
Gość18:06 [15.08.2011]
Gość19:03 [15.08.2011]
Gość07:25 [16.08.2011]
Gość08:07 [16.08.2011]
Gość