[22.06.2010]
Pierwsza jazda: Honda CRZ
Idąc z duchem czasu i ulegając wszechobecnej modzie na "bycie ekologicznym", Honda zaprezentowała pierwszą hybrydę ze sportowym zacięciem.
W urodzie najnowszej Hondy już przy pierwszym spotkaniu można zauważyć mocne nawiązania do drugiej generacji modelu CRX. Styliści dwoili się i troili, aby ostateczny efekt nie odbiegał zbyt mocno od panujących trendów. Nadwozie w formie klina o wyraźnych liniach, światła LED niczym kredka podkreślająca oczy oraz nowocześnie zaprojektowane wnętrze składają sie na całość, która na pewno przyciągnie wzrok. Co do jakości wykończenia środka raczej nie można mieć zastrzeżeń. Dominuje plastik z akcentami z aluminium.
Pora zasiąść w dobrze wyprofilowanych fotelach kubełkowych, które w stosunku do wielkości wnętrza są wręcz ogromne. Bardzo szybko można znaleźć idealną i komfortową pozycję za kierownicą, mimo że miejsca nie jest zbyt wiele. Tylna kanapa znajduje się tu po prostu pro forma. Przewieziemy tam dwójkę dzieci, pod warunkiem że ich nogi nie będą wystawać poza siedzisko. Możemy zapomnieć, że zmieści się tam ktoś o wzroście większym niż 130 cm.
Zanim uruchomimy silnik, warto zapoznać się z trzema przyciskami znajdującymi się po lewej stronie deski rozdzielczej, oferującymi różne tryby jazdy:
- tryb ekologiczny (ECON) dzięki zmniejszonej reakcji przepustnicy, odpowiedniemu działaniu silnika elektrycznego oraz sterowaniu klimatyzacją pozwala ograniczyć spalanie i emisję CO2;
- tryb sportowy (SPORT) - w tym trybie jednostka napędowa pokazuje pełnię swoich możliwości;
- tryb normalny (NORMAL) - jest to swojego rodzaju wyważenie między trybem ekologicznym i sportowym.
O aktualnie używanym trybie dowiemy się, obserwując kolor podświetlenia zegarów.
Pod maską Hondy CRZ zastosowano dobrze znany układ hybrydowy IMA, w którego skład wchodzi 1,5-litrowy silnik benzynowy i-VTEC oraz motor elektryczny o niewielkiej mocy. Mimo że mamy na pokładzie silnik napędzany za pomocą prądu, to jest to trochę inne rozwiązanie niż w modelach konkurencji. Nie ma tutaj możliwości przemieszczania się przy pomocy samego napędu elektrycznego. Jest on wspomagaczem jednostki spalinowej. Zła wiadomość dla wielbicieli kultowego CRX oraz tuningu. W tym wypadku ciężko będzie połączyć te dwa światy, przynajmniej w kwestii mechanicznej.
Silnik benzynowy dysponuje mocą 114 KM. Wspomaga go 14 KM wytwarzanych przez silnik elektryczny. Fuzja ta przy 124 KM i 174 Nm pozwala na rozpędzenie auta do 100 km/h w niecałe 10 s oraz rozwinięcie maksymalnej prędkości 200 km/h. Należy nadmienić, że za powyższymi osiągami stoi zużycie paliwa na poziomie 6,1 l/100 km w cyklu miejskim, 4,4 l/100 km w cyklu pozamiejskim i 5,0 l/100 km w cyklu mieszanym.
Sześciostopniowa skrzynia biegów o krótkim skoku lewarka, bardzo niski środek ciężkości i twardo zestrojone zawieszenie mają moc wywoływania uśmiechu u każdego, kto zasiądzie za sterami CRZ. Dodatkowo wyłączenie trybu kontroli trakcji nie spowoduje diametralnych zmian w zachowaniu samochodu. W ostrych łukach ma on jednak tendencję do lekkiej i przyjemnej nadsterowności, którą z racji krótkiego rozstawu osi bardzo łatwo skorygować. Na pochwałę zasługuje bardzo bezpośredni układ kierowniczy, który pozwala kierowcy czuć symbiozę z asfaltem.
Zabawa zabawą, ale za sportową frajdę spod znaku Hondy trzeba słono zapłacić. Zaczynając od wersji podstawowej - S, Honda CRZ kosztuje 85 900 PLN. Nieco bogatsza wersja Sport i GT kosztują kolejno 87 000 PLN i 94 000 PLN.
Kordian Dereń
