[21.09.2010]
Pierwsza jazda: Mitsubishi ASX
No i jest - chciałoby się powiedzieć. Mitsubishi z hukiem wkracza do klasy crossoverów. Nowy model ASX, którego oficjalna polska premiera miała miejsce 14 września, ma być największą konkurencją dla innego japońskiego auta - Nissana Qashqaia. Z uwagi na atrakcyjne ceny jego szanse są bardzo realne.
Może się wydawać, że ASX jest zminiaturyzowaną wersją większego Outlandera. Obydwa modele łączy podobna sylwetka i charakterystyczny dla Mitsubishi grill, stylistycznie nawiązujący do samolotów myśliwskich. Nie jest to przypadek, ponieważ ASX pierwotnie miał być pakietem zmian stylistycznych do Outlandera. Atrakcyjny projekt i nieobecność Mitsubishi w segmencie kompaktowych aut rekreacyjnych zaowocowała jednak wprowadzeniem projektu w życie, lecz pod mniejszą postacią. ASX wyróżnia się dynamiczną sylwetką, którą zawdzięcza masywnym nadkolom i przetłoczeniu ciągnącemu się wzdłuż auta. Krótki zwis i poszerzenia w dolnej części nadwozia dodają mu sportowego zacięcia.
Wnętrze nie odbiega od innych aut spod znaku trzech diamentów. Wersje wyposażenia są cztery. Oprócz oczywistych różnic, takich jak skórzane wykończenie i pakiet multimedialny, w najbogatszej wersji Instyle dostępny jest system bezkluczykowego dostępu do auta. Ergonomiczne fotele zapewniają należyty komfort. Nietrudno znaleźć w nich wygodną pozycję do jazdy. Aranżację deski rozdzielczej zostawiam do waszej oceny. Z przodu w samochodzie spokojnie zmieszczą się dwie rosłe osoby. Z tyłu jednak wyżsi pasażerowie mogą czuć się nieco przytłoczeni. Nisko poprowadzona linia dachu nie sprzyja wygodnemu podróżowaniu. Bagażnik ma pojemność 442 l; nie znajdziemy w nim niestety koła zapasowego, gdyż producent dorzuca tylko standardowy zestaw naprawczy.
Dostępne są dwie wersje silnikowe tego małego crossovera: benzynowa o pojemności 1,6 (117 KM) i wysokoprężna 1,8 DID MIVEC. Na szczególną uwagę zasługuje innowacyjny silnik Diesla. Występuje on w dwóch wariantach: Low Power, który odznacza się mocą 116 KM, i High Power generujący 150 KM mocy. Jest to pierwszy w historii silnik wysokoprężny cechujący się zmiennymi fazami rozrządu montowany w autach osobowych. Dzięki zastosowaniu tej technologii producent pozbył się charakterystycznego dla diesli problemu z kontrolą spalania i nagrzewaniem się bloku silnika. W wersji benzynowej napęd przenoszony może być na przednią oś, a w dieslach do dyspozycji mamy także wersję z napędem na obie osie.
Pierwszym wrażeniem z jazdy jest twardość zawieszenia. O ile na prostej drodze auto jedzie płynnie, to na wybojach pasażerowie mogą odczuwać lekki dyskomfort. Dzięki temu samemu rozstawowi osi co w Outlanderze i szerokiemu rozstawowi kół (1525 mm) auto pewnie trzyma się drogi w zakrętach. Silnik Diesla produkujący 116 KM mocy wydaje się trochę powolny. Z drugiej jednak strony nietrudno utrzymać z nim spalanie rzędu 6 l w cyklu mieszanym. Jeżeli planujecie kupić auto do dłuższych zamiejskich wycieczek, polecam wybór mocniejszego silnika. Stosunek spalania do osiągów nie powinien być dużo gorszy.
ASX-a w skrócie można scharakteryzować jako auto poprawne - ciężko w nim o jakieś fajerwerki, ale również niczym nie rozczarowuje. Mitsubishi znalazło złoty środek, by produkować samochody niezbyt drogie, ale jednocześnie atrakcyjne stylistycznie, dobrze skonstruowane i przemyślane. Ceny ASX-a wahają się od 67,7 tys. zł za podstawową wersję z silnikiem benzynowym i napędem na przednią oś do 114,99 tys. zł za diesla z nawigacją, najbogatszym pakietem wyposażenia oraz systemem AS&G, który steruje pracą silnika w czasie postoju.
W niedługim czasie będziemy mogli przetestować inne wersje ASX-a. Wtedy opowiemy wam więcej o wrażeniach z jazdy. Zapraszamy do lektury.
Łukasz Soska
foto: Mitsubishi
