Maciek Kalkosiński [04.06.2011]

Polski supersamochód to wielka porażka?

Wszystko, co musisz o nim wiedzieć.

W 2008 r. pierwszy raz pisaliśmy o planach powstania polskiego supersamochodu (patrz tutaj). Projektem zajmowała się firma o niewiele mówiącej nazwie Veno. W informacji prasowej szumnie zapowiadała, że przygotuje konkurenta Koenigsegga i Pagani i że wyniki prac zobaczymy już niedługo. Na dowód tego, jak zaawansowany jest etap projektowania, do informacji dołączono koncepcyjne szkice oraz rysunki z autocada. Auto wygląda naprawdę świetnie (co potwierdzają zdjęcia), bo przy wielu rozwiązaniach stylistycznych projektanci czerpali garściami z Lamborghini Reventona. Niestety potem informacje o projekcie ucichły.

Nie oznacza to jednak, że nic się nie działo. Po sporządzeniu projektów pod Wrocławiem w znanej firmie Bojar (budującej repliki Ferrari na zamówienie, a na co dzień - kajaki) zaczęła powstawać rama pierwszego egzemplarza auta. Jak twierdzą pracujący tam mechanicy, z motoryzacyjnym hi-endem nie miała jednak wiele wspólnego, bo wykonano ją ze stalowego kątownika ze sklepu budowlanego...

Potem auto tułało się po różnych warsztatach, jednak jak twierdzą osoby dawniej zaangażowe w projekt, prace postępowały bardzo powoli, a efekty, delikatnie mówiąc, okazały się spartańskie i niezbyt spektakularne.

W międzyczasie sprawą powstania auta zainteresowało się Lamborghini. Po obejrzeniu szkiców firma wystosowała do Veno list, w którym delikatnie dała do zrozumienia, że samochód zbyt dużo elementów stylistycznych zapożyczył od ich produktu i że jeśli całość powstanie w tej formie, to firma może mieć poważne kłopoty.

Projekt więc zmieniono, a prace się opóźniły.

Spółkę Veno tworzyło kilka mniejszych firm, między innymi jedna produkująca rowery z włókna węglowego. Niestety niezadowoleni udziałowcy rozeszli się, co spowodowało kolejne opóźnienia.

W 2010 r. sprawą Veno zainteresował się "Puls Biznesu", który z ciekawością przyglądał się akcjom spółki notowanym na New Connect. Początkowo była to złota inwestycja, która po kilku niespełnionych obietnicach stała się poważną klęską inwestorów. Pod koniec 2010 r. firma praktycznie stała w miejscu z projektem i szukała kolejnych możliwości. Według informacji podanych przez gazetę firmie udało się zebrać 1,2 mln zł, które dosyć szybko wydała. Koszty budowy prototypu pojazdu klasy Koenigsegga czy Zondy szacowane są lekko na 20 mln... euro. Łatwo więc domyślić się, w czym tkwił problem.

Zresztą wystarczy spojrzeć na zdjęcia zrobione przez byłego pracownika firmy, aby zobaczyć, co tak naprawdę kryło się za zapowiedziami superauta z Polski. Tona kątownika, szlifowana szpachla i felgi ze starego BMW... Wyglądało to raczej mało ekskluzywnie.

Trzy lata po pierwszej oficjalnej informacji otrzymaliśmy w końcu kolejną. Firma zmieniła nazwę na Arrinera Automotive i twierdzi obecnie, że ma już jeżdżący model. Niestety do informacji nie dołączono żadnych zdjęć, ale jedynie kolejne szkice ukazujące samochód - już nieco mniej podobny do Lamborghini.

Ani słowa o silniku, ani słowa o podwoziu, ani słowa o założeniach konstrukcyjnych.

Sporo możemy natomiast powiedzieć o nowym kształcie firmy. Według informacji prasowej jednym z udziałowców został znany brytyjski konstruktor Lee Noble. Swego czasu współpracował on z McLarenem, a od kilkunastu lat sprzedaje własne supersamochody. Nie są to jednak luksusowe i superszybkie auta mogące konkurować z Koenigseggiem, Lamborghini czy Ferrari, ale raczej torowe zabawki konstrukcyjnie zbliżone do Caterhama (patrz nasz test) czy Radicala (patrz nasz test). Trzeba jednak przyznać, że Lee Noble zna się na rzeczy, bo na przykład model Noble M600 należy do najszybszych samochodów na świecie, a na torze bez problemu łoi takie pojazdy jak Porsche 911 Turbo czy Ferrari Italia.

Nie wiemy jednak, jak duży będzie wkład Noble'a w budowane auto i czy w ogóle projekt zostanie ukończony. Jak zapowiedziano bowiem w informacji prasowej, na początku czerwca firma ma spotkania z kolejnymi inwestorami. Jednym słowem nadal poszukuje osób, które zapłacą za całe przedsięwzięcie.

Inna sprawa, że skoro samochód zbuduje Noble, to zapewne powstanie on w brytyjskich zakładach firmy, zaprojektowany i wykonany przez Brytyjczyków. Fajnie, ale jakoś nie bardzo widzimy w tym polski akcent...

Na razie więc o polskim supersamochodzie musicie wiedzieć tyle: jest jeden, powstaje w Mielcu i nazywa się Leopard (patrz tutaj). A jeśli Arrinera faktycznie ujrzy światło dzienne i zobaczymy gotowe jeżdżące auto, to wtedy zrewidujemy nasze poglądy.

Dodaj komentarz
Liczba komentarzy 108
Komentarze
Oglądasz 91-98 (z 98)
Awatar użytkownika

15:25 [04.06.2011]

Gość
Dajcie sobie spokój z tym "naszpachlowanym stalowcem" wystarczy, że ośmieszymy się na EURO 2012. PS: Jeżeli ten gokart wyciągnie 250 km/ h to będzie WSPANIALE.
Awatar użytkownika

16:01 [04.06.2011]

Gość
Jezu, co za beznadziejny portal, w zeszym tygodniu mało orgazmu nie dostał ten co pisał ten artykuł o tym samochodzie-normalnie zamozachwyt nad tym autem a dziś to!!!!! Szok, jak ten portal tylko plotki zaieszcza i insynuacje a nie prawde jak kiedyś!!!!! Zresztą co sie dziwić tak jest odkad się tu Pudelek pojawił ;)
Awatar użytkownika

16:07 [04.06.2011]

Gość
40 mln chłopa, jeden z najwiekszych krajów w Europie a nasza motoryzacja nie istnieje. Wstyd do czego kolesiostwo i zwykłe polskie ku**two doprowadziło ten nieszczesny kraj :/
Awatar użytkownika

16:23 [04.06.2011]

Gość
Super auto, lepsze byłoby tanie proste i niezawodne napędzane czymś innym niz paliwa kopalniane.
Awatar użytkownika

16:27 [04.06.2011]

Gość
haha tak się nie robi samochodów w małych firmach ! skrzynię biegów, silnik (najlepiej bmw), hamulce to wszystko się kupuje, a robi się ramę z kształtowników aluminiowych, stalowych i włókna szklanego jak corwette
Awatar użytkownika

16:27 [04.06.2011]

Gość
no reventon no... ale z tyłu jakoś osmutniał... ogólnie to jeszcze poczekamy sobie na ten POLSKI projekt... narazie nawet stadion narodowy nie wychodzi a co dopiero supersamochód...
Awatar użytkownika

16:39 [04.06.2011]

Gość
my polacy mamy zajebiste pomysły, srednie wykonanie i fatalne zakonczenie
Awatar użytkownika

16:41 [04.06.2011]

Gość
Information document Arrinera Automotive SA Since every step of the company VENO tells you how important it is for a project supercar Arrinera SA President, Mr Luke Tomkiewicz, we hope that the Information Document, Chapter RISK will include all the risks associated with the issuance and execution of strategy. Also, information about the allegations and the prosecution is pending against the president Tomkiewicz. Once it so indispensable expert, in the case of proven guilty and convicted, the entire project under the banner of Veno Automotive (today Arrinera) may collapse. Anticipating the standard charges of any kind of lies, et cetera, et cetera, please refrain from assessments to the publication of the Information. If the risk analysis is not complete, and inconvenient facts are hidden from investors, it will receive a notification to capital market institutions and an authorized consultant (and, of course, Member familiarize with the content).
Awatar użytkownika

16:44 [04.06.2011]

Gość
te wasze komentarze sa zalosne tak jak i ten artykol "wybrane zdania z bloga venowatch najwiekszej sciemy w necie) Arrinera powstaje i w tym tygodniu prowdopodobnie premiera o czym tu nie jest wspomiane, pozatym to jest prototyp i do wersji produkcyjnej jest mu jeszcze daleko wiec i rama taka jaka jest i szpachl. prototypy robi sie nawet z gliny i gipsu. widzialem prototyp jakiegos forda byl z fipsu i szpachli oklejony byl folia ze wygladal jak lakier tylko wnetrze bylo ok ani silnika a ni nic.
Awatar użytkownika

16:54 [04.06.2011]

Gość
poczekajcie na efekt kretyni od kuchni wszystko wygląda do dupy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! podniecacie się kołami ale to tylko koła i to jest na razie prototyp, a wizualizacje są w 3d maxie
Oglądasz 91-98 (z 98)

Pokrewne

© Autokrata.pl 2006-2012 | kontakt: donosy@autokrata.pl | Reklama | Regulamin wszystkie tagi