Foto

[20.10.2010]

Test: BMW Z4 35is

Najmocniejsze BMW Z4.

Zobacz zdjęcia w dużej rozdzielczości

BMW Z4 sDrive 35is to narowisty kabriolet powodujący szybsze bicie serca. Kabriolet… no właśnie, po co komu taki samochód w kraju, o którym Kazik Staszewski śpiewa, że nie ma słońca nieomal przez siedem miesięcy, a lato nie jest gorące. Mimo że ciągle zimno i pada, i zimno, i pada, ja chyba wiem, dlaczego warto kupić takie auto. Czy kabriolet jest samochodem wybieranym w Polsce ze względów praktycznych? Raczej nie, ale za to możliwość jazdy z otwartym dachem przez trzy miesiące w roku jest czymś pięknym. Co więcej, sezon na kabriolety jest na tyle krótki, że nie sposób znudzić się agresywnymi polskimi owadami i tirami kopcącymi wprost do kabiny naszego roadstera.

Jak już pisaliśmy przy okazji testu słabszej odmiany silnikowej BMW Z4, designem auta zajęły się dwie panie. Efektem ich pracy jest zgrabna i zadziorna sylwetka wzbogacona o napompowany zderzak przedni i zderzak tylny straszący dyfuzorem i dwoma chromowanymi kominami. Samochód porusza się na 18-calowych felgach, które nawet nie próbują ukryć wielkich jak koła od Malucha tarcz hamulcowych i zacisków. Co prawda fani roadsterów pewnie uznają sztywny dach za zdradę stanu, mnie się jednak wydaje, że w naszych realiach jest to dobre rozwiązanie; przynajmniej ja czuje się pewniej, mając nad głową kawał solidnej blachy niż skrawek materiału.

Wnętrze utrzymane w tonacji czerwono-czarnej, nawiązujące do krzykliwego koloru auta, zostało wykonane z najwyższej jakości materiałów. Fotele są wygodne oraz, jak to bywa w BMW, regulowane w niezliczonej ilości płaszczyzn. Kierownica jest mięsista i wyposażona w łopatki skrzyni biegów. Dzięki zastosowaniu wszechstronnego systemu iDrive zaoszczędzono nieco miejsca w centralnej części konsoli. Możemy podziwiać tu aluminiowe wstawki stylizowane na włókno węglowe i kunsztowne pokrętła sterowania klimatyzacją. Wrażenia po zajęciu miejsca za kierownicą są piorunujące. Wyglądając przez przednią szybę, mamy przed sobą dobre 1,5 m wielkiej maski, a gdy spojrzymy w lusterka boczne, dostrzeżemy, że auto kończy się zaraz za tylnymi szybami. Jedyną rzeczą, do której można się przyczepić, jest znikoma widoczność w lusterku wstecznym. Na szczęście producent zrekompensował ten defekt i zamontował czujniki parkowania. Na pierwszy rzut oka jedynie delikatne emblematy "M" na progach i kierownicy zdradzają, że mamy do czynienia z prawdziwą tylnonapędową bestią.

Dłuższa litania należy się sercu tego auta. W słabszej wersji Z4 ten sam silnik, o pojemności 3 l, osiąga 306 KM mocy. Tutaj jednak ta podwójnie doładowana rzędowa "szóstka" produkuje 340 KM mocy i 450 Nm momentu obrotowego. Przypomnijmy, że motor ten zdobył prestiżową nagrodę Engine of The Year 2010.

Osiągi "beemki" mówią same za siebie. Przy niskich obrotach silnik pracuje kulturalnie. Czasami można nawet zapomnieć, jaki potencjał drzemie pod maską. Pierwsza setka pojawia się na prędkościomierzu w czasie krótszym niż pięć sekund. Muszę przyznać, że robi to niezłe wrażenie i wprowadza przechodniów w popłoch. Auto przyspiesza płynnie w pełnym zakresie obrotów, jednak po pełnym wciśnięciu pedału gazu, mija krótka chwila, zanim potwór pokaże rogi. Być może właśnie ta chwila daje użytkownikowi czas do namysłu, czy jest gotowy na brutalne wciśnięcie w fotel. Dzięki zastosowaniu dwóch turbosprężarek nie ma tu efektu turbodziury.

Nad przełożeniem mocy na koła czuwa siedmiostopniowa automatyczna skrzynia biegów DKG współpracująca z podwójnym sprzęgłem. Doskonale radzi sobie ona z obsługą silnika. Zmiany biegów odbywają się w mgnieniu oka i co najważniejsze - płynnie. Nie ma tu mowy o żadnych szarpnięciach ani przerwach w dostawie mocy.

Testowane Z4 zostało oznaczone jako sDrive 35is. Dopiero ostatnia litera nazwy sugeruje, że mamy do czynienia ze sportową wersją auta, które ma bardzo sportowy charakter już w wersji podstawowej. Normalną koleją rzeczy Bawarczycy przykleiliby do niego metkę "M" i sprzedawali za ciężkie pieniądze. Tak jednak się nie stało. O ile dla fanów marki jest to pomysł raczej poroniony, to z punktu widzenia polskich realiów sprawdza się znakomicie, ponieważ - jak wiadomo - 90% "emek" w Polsce powstało metodami chałupniczymi. Brak szpanerskich oznaczeń, srogo brzmiących rur wydechowych i charakterystycznych wlotów na nadkolach świadczy o tym, że kierowcy BMW Z4 nie potrzebują dopompowywać swojego ego.

340 KM i napęd na tylną oś to recepta na fantastyczną zabawę, ale także groźna bronią w rękach niedoświadczonego kierowcy. O ile w trybie zawieszenia NORMAL auto zachowuje się w miarę spokojnie, to już w ustawieniu SPORT parametry zawieszenia prowokują do szybszej jazdy. Tryb SPORT+ przeznaczony jest już dla zawodowców, gdyż po całkowitym wyłączeniu kontroli trakcji tył auta zaczyna żyć własnym życiem.

Dla ścisłości dodam tylko, że w mieście można zejść ze spalaniem poniżej 14 l, co jest bardzo dobrym wynikiem jak dla samochodu tej klasy. Wystarczy jednak przycisnąć mocniej pedał gazu, a spalanie rośnie do 19-20 l/100 km. Nim się obejrzeliśmy, już trzeba było zaprowadzić bestię do wodopoju.

Podsumowując: BMW Z4 sDrive 35is jest autem do bólu stereotypowym. Można mu zarzucić, że jest szpanerskie i niepraktyczne, ale kto w głębi serca nie marzy, aby na co dzień jeździć szybkim, czerwonym kabrioletem... Taki samochód przyciąga wzrok przechodniów i wywołuje zazdrość w oczach innych kierowców. Czy rzeczywiście poprawia samopoczucie podczas kryzysu wieku średniego - tego nie wiem...

Ceny najmocniejszego BMW Z4 zaczynają się od 263 tys. zł za podstawowy egzemplarz 35is. Nasza wersja była o 60 tys. zł droższa, ponieważ została wyposażona we wszystko, co można sobie wymarzyć, a nawet więcej. Z4 jest zatem godnym i nieco tańszym konkurentem Porsche Boxstera S (tutaj można przeczytać nasz test tego samochodu). Na papierze obydwa egzemplarze wyglądają tak samo, lecz na korzyść BMW przemawia jego świeżość, której Boxsterowi brakuje.

Tekst: Łukasz "Przepraszam za kompletne zjaranie opon" Soska

Foto: Paweł Kaczor

Zobacz zdjęcia w dużej rozdzielczości

Dodaj do: Pinger.pl Facebook Wykop
Liczba komentarzy 9
Dodaj komentarz
Liczba komentarzy 9
Komentarze
Oglądasz 1-9 (z 9)
Awatar użytkownika

09:52 [20.10.2010]

Gość
przepraszam ale redaktor chyba innym bmw jeździł bo akurat ten model Z4 3.5is dysponuje jedną turbo
Awatar użytkownika

12:38 [20.10.2010]

Gość
bylem przeciwny benzyniakow z doladowaniem nawet z tym podwojnym, zawsze wolalem czysta moc, ale przejechalem sie nowa Bmw 3 z tym wlasnie silnikiem i szczerze mowiac kawal dobrej roboty, wrazenia niesamowite, w pelni zasluzona nagroda engine of the year 2010!! pozdrawiam
Awatar użytkownika

14:13 [20.10.2010]

Gość
Subiektywnie; Uważam, że z8 była i jest najładniejszą i najfajniejszą bm-ką ( tak w ogóle to nigdy jej nie widziałem na polskich drogach.) tak nowa z4 i zwłaszcza z4m uplasowywyją się zaraz za z8.
Awatar użytkownika

20:54 [20.10.2010]

Gość
wiecie co ? widzę straszną niekonsekwencje z strony BMW bo po co ten samochód z tyłu upodobnili do większej 6 jak wiadomo 6 już lada moment się doczeka następcy no ale ok wiem jak to jest wkońcu sam troszkę rysuję i jak mi wpadnie do głowy jakiś fajny pomysł to później żałuję że wcześniej nie wpadłem na ten pomysł przy samochodzie lepszej klasy więc zapraszam na wrzuta pl i szukajcie profilu "argumenty" pozdrawiam Jarek
Awatar użytkownika

13:56 [21.10.2010]

Gość
autor: gośćpolecam zakup lepszego obiektywu lub aparatu..zdjęcia w ruchu..porażka
no i na przyszłość szkoda robić zdjęcia autu z tak pieknym lakierem w cieniu, który zabija całe piekno. Ale nauka, nauka i nauka :) dobry fotograf robi tysiące zdjęć zanim ogarnie temat, także życzę powodzenia w naucę
Awatar użytkownika

18:11 [21.10.2010]

Gość
"Porsche Boxstera S (tutaj można przeczytać nasz test tego samochodu). Na papierze obydwa egzemplarze wyglądają tak samo, lecz na korzyść BMW przemawia jego świeżość, której Boxsterowi brakuje." szkoda że redaktor nie wie że wyszło porsche boxster spider, który wygląda naprawdę ładnie i świeżo
Awatar użytkownika

14:25 [31.10.2010]

Gość
nie ma to jak upalić z4 na cargo... gdyby jeszcze efektem spalenia opon były jakieś dobre zdjęcia... a tak tylko szkoda opon...
Awatar użytkownika

21:32 [03.11.2010]

Gość
a jezdze alfom romeo 166... w srodku przepych, porzadne materialy... stoje w korkach tak samo jak wlasciciele ferrari i porsze... po co wiec przeplacac? gdy trzeba jechac dalej, lecem samolotem... nie rozumiem tych co kupuja kupe
Awatar użytkownika

00:20 [04.10.2011]

Gość
autor: Gośća jezdze alfom romeo 166... w srodku przepych, porzadne materialy... stoje w korkach tak samo jak wlasciciele ferrari i porsze... po co wiec przeplacac? gdy trzeba jechac dalej, lecem samolotem... nie rozumiem tych co kupuja kupe
to nie wiem po cholere ci ta Alfa trabant tez jezdzi ,nie stac cie na fajna bryke i tyle
Oglądasz 1-9 (z 9)

Pokrewne

© Autokrata.pl 2006-2012 | kontakt: donosy@autokrata.pl | Reklama | Regulamin wszystkie tagi