Test: Citroen DS3
Francuska specjalność.
Każdy naród specjalizuje się w budowie aut innego segmentu. I tak Niemcy mają swoje wypasione limuzyny, Amerykanie - wytrzymałe pick-upy, Włosi - superszybkie bolidy, Japończycy - niezawodne sedany. A Francuzi? Otóż Francuzi znają się jak nikt inny na robieniu małych aut z pazurem. Co więcej, nie dadzą sobie w kaszę dmuchać, dlatego i Citroen postanowił wejść na rynek małych aut klasy premium. Swoich sił próbować będzie z całkowicie nowym modelem - DS3. Czy samochód ten ma szansę przebić się na tle takich aut jak Mini czy Fiat 500?
Na zewnątrz pojazdu królują krągłości. Niejeden blacharz złapałby się za głowę, widząc taką ilość przetłoczeń. Z przodu od razu w oczy rzucają się wysoko i głęboko osadzone reflektory oraz fikuśny grill. W nadwoziu dodatkowych smaczków dodają między innymi pionowe światła do jazdy dziennej oparte na diodach LED oraz delikatne aplikacje na masywnych 17-calowych felgach. Nawet klasyczne logo zostało zastąpione nowym, specjalnie zaprojektowanym do DS3. Nazwa "SportChick" wyraźnie sugeruje, że poza swoją oczywistą funkcją auto ma także dobrze wyglądać. I to do tego stopnia, że ambasadorem modelu w Polsce został sam Maciek Zień. O ile kolorowy dach i lusterka nie są w tym segmencie niczym nowym, to mnogość naklejek, które możemy sobie na nie zamówić, przyprawia o ból głowy. Tylko czy przypadkiem nie jest tego wszystkiego za dużo? Może się okazać, że do skonfigurowania auta będzie nam potrzebny niezależny stylista.
Technologicznie DS3 w dużej mierze oparty jest na pospolitym C3. Chyba nie spodziewaliście się, że będzie to całkowicie nowa konstrukcja? Na plus należy jednak zaliczyć fakt, że francuscy konstruktorzy dogadali się z Niemcami, bo silnika użyczyło im BMW. Ciekawe, w jaki sposób im się odwdzięczą? Doładowana jednostka o pojemności 1,6 l może wykrzesać przeszło 150 KM mocy i 240 Nm momentu obrotowego. Sam silnik, jak na BMW przystało, pracuje bez zarzutu. Pierwsza setka pojawia się na prędkościomierzu już po 7,3 s (z maksymalną prędkością nie było nam dane pojechać). Motor ten jest także bardzo elastyczny. Wyprzedzanie w trasie nawet na 6. biegu nie stanowi dla niego problemu. W połączeniu z manualną skrzynią biegów auto jeździ bardzo płynnie. Dla ciekawskich podam, że dostępny jest także automat.
Nasza wersja była maksymalnie doposażona. Po zajęciu miejsca za kierownicą od razu widać, dlaczego DS3 jest autem klasy premium. Duży wyświetlacz (niestety niedotykowy) obsługujący wszystkie multimedia i efektowny dozownik zapachów nadają wnętrzu oryginalności. Pozostałe elementy otoczone chromowanymi obwódkami i osadzone w polerowanej desce rozdzielczej robią wrażenie nawet na największych frankofobach. Imponująca jest także ilość miejsca dostępnego na przednich siedzeniach: jak na tak krótkie auto (DS3 ma zaledwie 3,9 m długości) jest go aż nadto. Na upartego z tyłu można zmieścić fotelik dla dziecka. Jak na sportową wersję przystało, kierownica jest mięsista i gięta. A jak!
Cenowo DS3 wypada także nie najgorzej. Podstawowa wersja dostępna jest już za 69 tys. zł, a najbogatsza to koszt rzędu 80 tys. zł. W zasadzie cena końcowa ograniczona jest tylko wyobraźnią klienta, ponieważ liczba opcjonalnych elementów w dużej mierze decyduje o jej wysokości.
Citroen DS3 to samochód iście miejski i stylowy. Jest gadżeciarski, wygodny i przede wszystkim funkcjonalny. Panie mogą podejść do jego zakupu jak do kupna torebki, ponieważ doskonale będzie komponował się zarówno z eleganckimi szpilkami, jak i wygodnymi czółenkami. Dzięki silnikowi o sportowych osiągach także panowie nie przejdą obok niego obojętnie. Osobiście uważam, że jest to jedno z ciekawszych aut, jakimi ostatnio podróżowałem. Odnalazłem w nim to coś. Spalanie na poziomie 8,2 l na 100 km podczas jazdy po mieście może nie jest chwalebnym wynikiem, ale DS3 raczej nie znajdzie nabywców wśród ludzi oszczędnych. Dla klientów twardo stąpających po ziemi producent przygotował słabsze wersje, zarówno z silnikiem benzynowym, jak i z dieslem. Zawsze można też kupić C3 w maksymalnie doposażonej wersji.
Foto: Paweł "Kaczy" Kaczor
Tekst: Łukasz Soska
00:16 [04.05.2011]
Gość00:33 [04.05.2011]
Gość00:40 [04.05.2011]
Gość01:53 [04.05.2011]
Gość01:59 [04.05.2011]
Gość07:28 [04.05.2011]
Gość07:33 [04.05.2011]
Gość07:34 [04.05.2011]
Gość11:19 [04.05.2011]
Gość11:30 [04.05.2011]
Gość