Maciek Kalkosiński [06.01.2011]
Test: Ford Fiesta ECOnetic
W poprzednich dwóch testach ("Test: Ford Fiesta 1,6" i "Test: Ford Fiesta 1,6 TDCi") jeździliśmy Fiestami z mocnymi silnikami, które udowadniały, że ten samochód nie tylko dynamicznie wygląda, ale również może tak jeździć. Tym razem jednak przyszło mi poznać małego Forda z nieco innej strony. W moje ręce trafiła bowiem odmiana mająca zapewniać jak najmniejsze zużycie paliwa.
Z zewnątrz raczej trudno ją odróżnić od standardowych modeli. Mały znaczek ECOnetic jest niezbyt widoczny, a małe stalowe felgi z oponami o obniżonych oporach toczenia przypominają te w uboższych odmianach.
Wnętrze również nie rożni się od innych Fiest, choć na chwilę warto się przy nim zatrzymać. Aby nieco przełamać biały kolor nadwozia (który niestety w tym wypadku kojarzy się bardziej z autami przedstawicieli handlowych, a nie z ekopojazdami), osoba zamawiająca ten egzemplarz postanowiła nieco zaszaleć i wybrała do niego fioletową deskę rozdzielczą oraz taką samą tapicerkę. Efekt? Przełamanie sztampy i bezsprzecznie całkiem dobre pierwsze wrażenie. Dodatkowo testowany egzemplarz dostał takie opcjonalne dodatki, jak kamera cofania w środkowym lusterku (niby banał, ale pojawiający się znikąd obraz robi wrażenie), skórzana kierownica, automatyczna klimatyzacja czy zabudowane w desce radio firmowane przez Sony. Dzięki temu całość nabrała nieco ekskluzywniejszego charakteru i nie kojarzy się z autem typowo użytkowym. Gdyby jeszcze można było zamówić ksenony i kolorową nawigację... - niestety Ford na razie nie dodał takich opcji do oferty tego modelu.
Przejdźmy jednak do sedna, czyli elementów odpowiedzialnych za obniżenie zużycia paliwa. Wspomniałem już o oponach i niskich oporach toczenia. Oprócz tego samochód ma niższe zawieszenie obniżające opór powietrza, skrzynię biegów z inaczej dobranymi przełożeniami oraz nieco zmienione oprogramowanie silnika.
Pod maska Fiesty ECOnetic pracuje 95-konny silnik 1,6 TDCi. Produkuje on 205 Nm momentu obrotowego, które pozwalają na sprawne rozpędzanie auta. Mimo dłuższych przełożeń pojazd osiąga 100 km/h w 12,2 s, co jest bardzo przyzwoitym wynikiem.
Sporym plusem jest to, że ekonomiczną Fiestą wcale nie trzeba jeździć lekko. Gdy pozwolimy, aby silnik wkręcał się mocniej na obroty, samochód będzie żwawo skakał do przodu i pozwalał czerpać sporą przyjemność z jazdy. Co prawda w takim wypadku spalanie może skoczyć do okolic 6 l na 100 km, jednak i tak jest to nie najgorszy wynik.
Jeśli jednak dobrze będziemy wykorzystywać moment obrotowy i niższe zakresy obrotomierza, to bez trudu osiągniemy wyniki w okolicach 4-4,5 l w cyklu mieszanym - czyli o jakieś 0,5 do 1 l lepsze niż w wypadku standardowej Fiesty z tym silnikiem.
Warto wspomnieć, że dzięki specjalnemu (niewymagającemu dodatkowej obsługi) katalizatorowi ECOnetic emituje mniej zanieczyszczeń niż na przykład dużo słabszy, 60-konny diesel 1,4, również dostępny w palecie silników Fiesty.
Jedyne, czego brakowało mi w testowanym aucie, to system start & stop, który znacznie pomógłby obniżyć spalanie w mieście. Przedstawiciele Forda twierdzą jednak, że zbyt mocno podniósłby on cenę auta.
A ta wcale nie jest niska. Pięciodrzwiowy ECOnetic kosztuje od 57 tys. zł (aby stać się właścicielem samochodu wyposażonego tak jak nasz testowy egzemplarz, trzeba do tej kwoty dołożyć jeszcze 19 tys. zł). To właściwie identyczna kwota jak ta, którą trzeba zapłacić za podobnie wyposażonego Volkswagena Polo Bluemotion z silnikiem 1,6 TDI.
Moim zdaniem Ford Fiesta ECOnetic wart jest tych pieniędzy ze względu na to, że walka o obniżenie spalania nie zabrała dużo z jego sportowego charakteru.
