Test: Ford S-Max 2,0 EcoBoost 240 KM
Kluczowe fakty
Silnik: benzynowy, 2,0 EcoBoost
Moc: 240 KM
Moment obrotowy: 300 Nm
Przyspieszenie od 0 do 100km/h: 8,5 s
Prędkość maksymalna: 240 km/h
Śr. spalanie w mieście: 11 l/100 km (nasze 12,6 l/100 km)
Śr. spalanie na trasie: 6,4 l/100 km (nasze 8 l/100 km)
Pojemność bagażnika: 854 litry
Cena: 154 tys. zł
Najważniejsi konkurenci: Renault Espace, Volkswagen Sharan,
Z sercem ST.
Najmocniejszy S-Max nie jest samochodem, który ma jakieś logiczne podstawy do istnienia. Mimo wszystko jednak muszą znajdować się klienci, którzy go kupują, bo Ford po raz kolejny zdecydował się na umieszczenie w vanie silnika ze sportowego Focusa ST. Ze względu na to, że ten ostatni jeszcze nie wszedł do sprzedaży, chwile spędzone z testowanym S-Maxem były dodatkową przyjemnością, bo pozwalały wyostrzyć sobie apetyt na to, czego można spodziewać się po nowym układzie napędowym jednego z najlepszych sportowych kompaktów.
Zanim jednak przejdziemy do spekulacji, przyjrzyjmy się S-Maxowi. Samochód sam w sobie jest naprawdę ładny i dynamiczny, ale szkoda, że tej odmiany nie wyróżniono jakimiś detalami. Nie mówię tu oczywiście o wulgarnym pakiecie stylistycznym, ale fajnie byłoby jakoś się wyróżniać z tłumu w tym aucie. Układ wydechowy z dwiema symetrycznie rozmieszczonymi końcówkami to jednak zbyt mało, by poczuć się wyjątkowym. Choć na pewno są i tacy kierowcy, którym wystarczy sama świadomość posiadania pod maską 240 KM.
Nowiutki 4-cylindrowy silnik EcoBoost w porównaniu do poprzednika (nasz test można przeczytać tutaj http://www.autokrata.pl/artykul/test-ford-s-max-2-5-turbo-2614) ma 0,5 l pojemności, 1 cylinder i 20 Nm momentu obrotowego mniej, ale za to o 20 KM więcej, a do tego dwusprzęgłową automatyczną skrzynię biegów. Niestety mimo wszystko rachunek tego równania jest ujemny.
Poprzednik rozpędzał się do 100 km/h w 7,9 s, z siłą i spontanicznością reagował na dodanie gazu, a wkręcając się na obroty, produkował rozsądne ilości pięknego dźwięku głaszczącego bębenki słuchowe każdego miłośnika motoryzacji.
W nowym modelu reakcja na gaz jest płynna, silnik cichutki, a przyspieszenie słabsze o 0,6 s. Oczywiście różnice w oddawaniu mocy można uznać za pewien postęp, jeśli rozpatrujemy to w kategorii właściwości użytkowych. Nie ma tu na przykład w ogóle objawów turbodziury. Przyspieszenie 8,5 s do 100 km/h też w sumie nie jest złe. Poza tym udało się ograniczyć spalanie, choć i tak wartości rzędu 12-13 l w mieście i 7-9 l na 100 km na trasie nie są zachwycające (poprzednik z manualną skrzynią biegów palił przynajmniej o litr więcej).
Tym, czego najbardziej brakuje nowemu S-Maxowi, jest charakter. Oczywiście nikt nie wymaga, by van jeździł sportowo czy był w stanie objechać BMW spod świateł, ale szczerze mówiąc, to podobne wrażenia jak te tutaj można mieć równie dobrze za kierownicą diesla. Ktoś, kto kiedyś zdecydował się na S-Maxa z silnikiem 2,5 Turbo, otrzymywał coś więcej - wrażenie mocy, siły i osiągów dużo lepszych, niż można było spodziewać się po vanie. Tamten samochód był przejawem szaleństwa, którego nawet właścicielom większych rodzin czasem w życiu brakuje i za które są w stanie zapłacić, wybierając właśnie takie auto.
W najnowszym modelu mamy lepsze wyposażenie, lepiej zestrojone zawieszenie (poprawiono zarówno prowadzenie, jak i komfort tłumienia nierówności), lepsze materiały i - obiektywnie rzecz ujmując - lepszy, bo bardziej ekonomiczny i lepiej sprawdzający się w codziennej jeździe układ napędowy. Mimo wszystko gdy porównamy go z poprzednikiem, to nadal czegoś tu brakuje...
Na koniec muszę jeszcze napisać coś, co nurtuje mnie od dawna. Otóż tak jak napisałem na początku, silnik, który napędzał S-Maxa, trafi również pod maskę nowego Focusa ST - naszym zdaniem najlepszego hot hatcha ostatnich lat (no dobrze, RS był najlepszy, ale to w końcu krewniak ST...). Po tym, co zrobiono z S-Maxem, obawiam się, że na razie nie wróży to nic dobrego. Okazać się może bowiem, że będziemy mieli do czynienia z autem niewyróżniającym się już niczym na tle konkurencji.
00:21 [27.12.2011]
Gość08:17 [27.12.2011]
Gość08:52 [27.12.2011]
Gość09:59 [27.12.2011]
Gość11:05 [27.12.2011]
Gość11:21 [27.12.2011]
Gość14:29 [27.12.2011]
Gość14:31 [27.12.2011]
Gość20:02 [27.12.2011]
Gość22:12 [27.12.2011]
Gość