Wideo Foto

Maciek Kalkosiński [12.09.2010]

Test: Honda Civic Type R Special Edition

Ostatnie pożegnanie.

Zobacz zdjęcia w dużej rozdzielczości

Jeśli zawsze marzyliście o sportowej Hondzie, być może właśnie teraz jest ostatni moment, aby nabyć takie auto. Firma bowiem ze względu na zaostrzające się od nowego roku normy czystości spalin przestanie importować Civica Type R do Europy. Po zaprzestaniu produkcji NSX-a i S2000 oznacza to najprawdopodobniej koniec ery wysokoobrotowych "przecinaków" z Japonii.

Zanim jednak to nastąpi, udało nam się zabrać na test ostatnią, limitowaną edycję najmocniejszego Civica. Czy będziemy za nią tęsknić?

Już pierwszy kontakt wzrokowy z "cywilnym" egzemplarzem obecnej generacji Civica budzi w ludziach mieszane emocje, a co dopiero mówić o Type R. Dla jednych kosmiczna, zwięzła sylwetka najeżona odstającymi w kilku miejscach spojlerami i dokładkami jest synonimem ulicznego sportowca, a u innych wywołuje skojarzenia z kiczem i filmami animowanymi. Obiektywnie rzecz ujmując, Type R wygląda mało poważnie i w przeciwieństwie do Golfa GTI czy Focusa ST trudno w jego wypadku mówić o uniwersalności. W modnym białym kolorze i z takimi samymi felgami to auto po prostu z daleka krzyczy, że ktoś tu zaraz będzie się ścigał.

Równie walecznie wygląda środek. Czerwona wykładzina, wycieraczki, tapicerka drzwi i foteli (wykonana z bardzo przyjemnej alkantary) w połączeniu z takim samym podświetleniem zegarów początkowo mogą nieco przytłoczyć użytkownika, który w sportowej Hondzie będzie szukał samochodu.

Wystarczy jednak wpasować się w ciasny kubełek, odpalić silnik (beznadziejne wydaje się jedynie jednoczesne zastosowanie i przycisku, i kluczyka; przycisk "Start" służy wyłącznie do uruchomienia silnika po przekręceniu stacyjki, motor gasimy już kluczykiem) i ruszyć z miejsca, by poczuć, że to auto nie tylko wygląda jak żywcem przeniesione z mangi czy filmu anime, ale również tak jeździ.

Mała kierownica idealnie leży w dłoniach, deska rozdzielcza wygląda, jakby była zbudowana wokół kierowcy, a aluminiowe pedały i gałka zmiany biegów pracują z przyjemnym sportowym oporem. No i jest jeszcze silnik. Sposób oddawania mocy dwulitrowego 200-konnego motoru ze zmiennymi fazami rozrządu można porównać jedynie do konstrukcji wyczynowych.

Gdy wciskamy gaz do podłogi, już od tysiąca obrotów czujemy wyraźne przyspieszenie. W miarę wspinania się wskazówki do wartości 4 tysięcy obrotów na minutę siła, z jaką ciągnie auto, płynnie rośnie. Od 4 do 6 tysięcy obrotów następuje gwałtowna eksplozja momentu obrotowego i Type R z głośnym rykiem wyrywa do przodu. To, co się dzieje po przekroczeniu magicznych 6 tysięcy, da się porównać tylko z kreskówkowym rozmyciem tła i wejściem w zupełnie dotąd nieznane rejony. Dźwięk silnika zamienia się z ryku w potężny jazgot, a na kierownicy pojawiają się delikatne wibracje. To znak, że rozrząd przełączył się w ostatnią, najostrzejszą fazę. Po dojściu do czerwonego pola przy 8 tysiącach obrotów obok prędkościomierza zapala się szereg lampek sygnalizujących konieczność zmiany biegu. Po tej czynności ta szalona galopada rozpoczyna się od nowa.

Civic Type R przyspiesza do 100 km/h w 6,6 s, czyli nieco szybciej od Golfa GTI czy mocniejszego o 25 KM Focusa ST.

Zalety pozbawionego doładowania motoru można dostrzec także podczas spokojniejszej jazdy. Przy lżejszym używaniu pedału gazu (rozrząd pozostaje wtedy w nieco łagodniejszych ustawieniach) auto bardzo przyjemnie ciągnie już od najniższych obrotów i pozwala na zrelaksowaną i - co najważniejsze - sprawną jazdę bez konieczności zbytniego kręcenia silnika. Co ciekawe, realne spalanie spada wtedy do okolic 8-10 l, czyli jest niższe niż w spełniających normy czystości spalin (wynikające głównie ze zużycia paliwa) silnikach doładowanych o podobnej mocy.

Tym, co wyróżnia limitowaną edycję od pozostałych wersji Type R, jest mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu, zwany potocznie szperą. Kompletnie zmienia on zachowanie przednionapędowego samochodu w zakrętach i pozwala na niezwykle efektywne ich pokonywanie. Przy dodaniu gazu na skręconych kołach auto zamiast tracić przyczepność i wyjeżdżać z łuku wręcz wgryza się w asfalt i ciągnie w kierunku, w którym zwrócone są koła. Efekt? Na krętej drodze Civic byłby w stanie bez problemu pokonać nawet mocniejszych konkurentów.

Za cenę wynoszącą 105 tys. zł limitowany Civic Type R nie jest autem tanim, ale biorąc pod uwagę poziom wyposażenia standardowego, jaki oferuje (dostajemy tu praktycznie wszystko), jego zakup może się opłacać.

Szkoda, że takie auta odchodzą ze świata motoryzacji...

Zobacz zdjęcia w dużej rozdzielczości

Dodaj do: Pinger.pl Facebook Wykop
Liczba komentarzy 38
Dodaj komentarz
Liczba komentarzy 38
Komentarze
Oglądasz 1-15 (z 35)
Awatar użytkownika

00:36 [12.09.2010]

Gość
hmm...gdy pare lat temu zobaczylem deske tego auto to bardzo mi sie spodobala - dzis jednak tak patrze i wyglada....troche dziwne rozmieszczenie przyciskow i duze wolne przestrzenie sprawiaja, ze wyglada - staro...
Awatar użytkownika

01:31 [12.09.2010]

Gość
wspaniałe auto.co sie dzieje po przekroczeniu 5.600 obr/min trzeba przezyc samemu.
Awatar użytkownika

08:55 [12.09.2010]

Gość
Silnik ma charakterystykę jak w motocyklu. Miałem CBR600 - 5k rpm - baranek, powyżej 5k - bardzo dynamiczna jazda, powyżej 11k, aż do 14k - potwór. Szaleństwo, euforia i wieczny banan na mordzie ;-) Kto nie spróbował jazdy z takim silnikiem, nie zrozumie za co się je tak kocha ;-)
Awatar użytkownika

11:25 [12.09.2010]

Gość
mimo że najlepsze lata civic ma juz za plecami, ten również w miare daje rade:)
Awatar użytkownika

13:29 [12.09.2010]

Gość
FN2 nawet ze szpera to nie japoński FD2 -mocniejszy K20i w ogóle inaczej zbudowany i zawieszony. A silnik - wiadomo -legenda poziom niedościgniony nawet dla doładowanych ST czy Golfa. To jest spadek po Integrze DC2 która wolnossącym 1.8 złoiła by baty tym autkom. TesilnikiHondy sa niedoścignione i nie ma tutaj nic dop rzeczy bredzenie fanów 2.0 z turbiną o jakimś "momencie". Pozbawmy tamte wózki turbin i zrobisię straszna padaka. Jedynie Clio RS tutaj dorównuje ale szpery nie ma
Awatar użytkownika

16:47 [12.09.2010]

Gość
Jeżeli autor chce porównać hondy ze znaczkiem R to niech porówna Hondę do Golfa R, fakt ma mocniejszy silnik ale przyśpieszenie Golfa R wynosi 5,5s i spełnia normę Euro5. Do tego napęd 4motion i skrzynia DSG wyrywa autko z miejsca. Mam nadzieję że honda upora się z normą euro5 i powróci po krótkiej przerwie
Awatar użytkownika

17:23 [12.09.2010]

Gość
mysla ze dadzą kilka drobnych detali i bedzie ok ?? To auto to nie wypał i tyle w tym temacie.
Awatar użytkownika

17:42 [12.09.2010]

Gość
Type R wygląda mało poważnie i w przeciwieństwie do Golfa GTI czy Focusa ST ???????? golfy gti to auta mizerne dla snobów i mas buraków, fokus st? wielkie Gie, co innego RS ale to inny temat, Type-R'y zawsze będą najlepsze i VTEC a nie jakieś niemieckie szajsy czy ford gó... wort ahahaha HONDA RZĄDZI przynajmniej w tym segmencie pod względem wyglądu, niezawodności, historii i prawdziwych fanatyków !-!
Awatar użytkownika

20:52 [12.09.2010]

Gość
autor: Gośćwspaniałe auto.co sie dzieje po przekroczeniu 5.600 obr/min trzeba przezyc samemu.
szkoda, ze DO 5.600obr/min wlasnie nic sie nie dzieje dopiero tuz przed czerwonym polem...
Awatar użytkownika

20:58 [12.09.2010]

Gość
Obiektywnie rzecz ujmując, Type R wygląda mało poważnie i w przeciwieństwie do Golfa GTI czy Focusa ST trudno w jego wypadku mówić o uniwersalności. - smiech na sali!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Autor porownuje najmocniejszego Civica z Golfem GTI i FOcusem ST, ktore sa wlasnie umiejscowione pomiedzy rodzinna a max sportowa wersja.....jak juz to porownaj panie redaktorze z Golfem R32 i Focusem RS!!!!!!!!!!!!!!!
Oglądasz 1-15 (z 35)

Pokrewne

© Autokrata.pl 2006-2012 | kontakt: donosy@autokrata.pl | Reklama | Regulamin wszystkie tagi