Maciek Kalkosiński [21.08.2010]
Test: Honda CRV 2,2 i-DTEC automat
Honda CR-V była jednym z pierwszych miejskich SUV-ów. Przez wiele lat stanowiła ona prawdziwy wzorzec w tej kategorii pojazdów, udowadniając, że auto z napędem na 4 koła i wyższym zawieszeniem może być wygodne, praktyczne i poręczne nawet w dużym mieście. Dziś konkurencja w tym segmencie jest naprawdę potężna. Czy Honda nadal potrafi zrobić auto, które wyznacza standardy?
Gdy się patrzy z zewnątrz, można mieć pewne wątpliwości. Jakkolwiek bowiem byśmy się przyglądali aktualnej generacji CR-V, na tle konkurentów (wystarczy wspomnieć choćby tylko o Audi Q5, VW Tiguanie czy Fordzie Kudze) wygląda ona po prostu brzydko. Lifting faktycznie nieco pomógł. Zmienione zderzaki i ułagodzone ostre linie wyglądają lepiej, ale nadal trudno się w tym aucie zakochać.
Nadwozie jednak ma swoje plusy: drzwi są bardzo duże, a podłoga jest na tyle nisko, że wsiadanie do samochodu okazuje się wyjątkowo wygodne. To samo można powiedzieć o bagażniku, dzięki szerokiej klapie i bardzo niskiej krawędzi dostęp do niego jest równie dobry, jak w dużych kombi.
Wnętrze również nie powala na kolana stylem czy użytymi materiałami, ale błyszczy pod względem praktycznym. Całkowicie płaska podłoga zapewnia ogromną ilość miejsca na nogi, a i reszta ciała pasażerów (i to zarówno tych sidzących z tyłu, jak i z przodu) nie ma na co narzekać. Fotele są wygodne, a ułożenie instrumentów wokół kierowcy to wzór ergonomii.
Za wzór może posłużyć również zawieszenie Hondy. CR-V świetnie tłumi nierówności, ale jednocześnie nie zdradza tendencji do bujania w zakrętach. Dzięki temu autem możemy jeździć naprawdę szybko.
Niestety tylko pod warunkiem, że wybierzemy wersję z manualną skrzynią biegów. O ile 150-konny diesel sprawdza się tu świetnie i żwawo napędza samochód (10,6 s do 100 km/h), to automatyczna 5-stopniowa skrzynia działa bardzo ospale. Reakcja na gaz jest powolna, a zmiana biegów - jak na dzisiejsze standardy - trwa całą wieczność. Jakby tego było mało, reakcji skrzyni nie można poprawić żadnym trybem sportowym (bo go nie ma), a manualna zmiana biegów polega na przestawianiu dźwigni, co nie jest zbyt wygodne. Taka charakterystyka przeszkadza przede wszystkim w trasie, gdy chcemy wyprzedzić auto jadące z prędkością około 100 km/h. Trudno uzyskać wtedy dynamikę, jakiej oczekiwalibyśmy od 150-konnego diesla.
Na skrzynię trzeba również zrzucić winę za spalanie. W mieście CR-V pochłania około 12 l ropy na 100 km, a w trasie naprawdę trudno (no chyba, że będziemy wlekli się za tirami) zejść poniżej 9 l na 100 km.
Poważną wadą CR-V jest również cena, ale tu trudno winić Hondę. Auto produkowane jest w Japonii, a jego silnik ma ponad 2 l pojemności, dlatego oprócz cła do ceny doliczany jest również dodatkowy podatek. W efekcie ceny CR-V z dieslem i automatem rozpoczynają się od około 130 tys. zł. Pewnym pocieszeniem może być fakt, że wyposażenie standardowe jest bardzo bogate (obejmuje między innymi automatyczną klimatyzację, radio z CD i MP3 czy duże alufelgi).
Uczciwie trzeba więc przyznać, że diesel w CR-V (a już na pewno diesel z automatem) nie jest najlepszym wyborem. Jeśli chcemy mieć naprawdę dobrego i praktycznego SUV-a, tańsza o prawie 25 tys. zł odmiana benzynowa będzie znacznie lepszym pomysłem.
