Foto

[28.04.2010]

Test: Hyundai i20 1,2

Nie porywa, ale...

Zobacz zdjęcia w dużej rozdzielczości

Ostatnimi czasy nietrudno odnieść wrażenie, że producenci przeróżnych gadżetów nadzwyczaj upodobali sobie literę "i". Dodają ją na początku swojsko brzmiących nazw, dzięki czemu produkty nimi opatrzone zyskują na atrakcyjności. I tak w kieszeni możemy nosić iPhone'a, muzyki słuchać z iPoda, a w branży motoryzacyjnej za nasz komfort odpowiada na przykład system iDrive. O ile litera "e" powszechnie kojarzona jest z szeroko pojętym internetem, "i" nie pozostaje w jej cieniu i przywołuje na myśl innowacyjność oraz inteligencję. Przyjrzyjmy się zatem, czy do testowanego przez nas Hyundaia i20 rzeczywiście pasuje miano samochodu "i".

Hyundai i20 jest następcą wysłużonego już modelu Getz. W stosunku do swojego poprzednika jest on dłuższy o przeszło 11 cm, szerszy o 4 cm i ma rozstaw osi większy o 7 cm. Stylistyka nadwozia modelu i20 jest dużo ambitniejsza niż u Getza. Dzięki licznym przetłoczeniom, napompowanym nadkolom i pociągłym światłom miejski "maluch" zyskuje na atrakcyjności. Sylwetka auta wydaje się masywniejsza i bardziej usportowiona. Brak zbędnych listew oraz osprzęt w kolorze nadwozia także działają na korzyść auta. Z drugiej jednak strony nasz egzemplarz w wersji Comfort, czyli wersji bogatszej od standardowej, nie został wyposażony w felgi ze stopów lekkich. W zamian za to dostajemy stalowe 14-calowe obręcze, schowane za średnio atrakcyjnymi kołpakami. No cóż, dobre i to. Za dopłatą nasz samochód może zostać wyposażony między innymi w światła przeciwmgielne i chromowaną atrapę chłodnicy. Design auta nie powala na kolana, choć faktycznie jest dużym skokiem w porównaniu do modelu Getz.

Nasz i20 został wyposażony w silnik benzynowy o pojemności 1,2 l i mocy 78 KM. Osiągi tej jednostki są wystarczające pod warunkiem, że podróżujesz sam bez zbędnego bagażu. Spalanie w cyklu miejskim, którym chwali się producent, oscyluje w granicach 6,4 l na 100 km. Mogę potwierdzić, że jest to prawda; przy jeździe w mieście z włączoną klimatyzacją i spokojnym obchodzeniem się z pedałem gazu ten wynik jest jak najbardziej możliwy do osiągnięcia. Z prawdomównością producenta jest już jednak trochę gorzej w wypadku jazdy w trasie. Deklarowane 4,5 l jest dalekie od tego, co wskazywał mój licznik. Przy średniej prędkości nieprzekraczającej 100 km/h auto spalało przeszło 5,5 l. W dalszym ciągu jest to wynik przyzwoity, lecz o 20% wyższy niż dane widniejące w folderze reklamowym.

Właściwości jezdne samochodu pozostają na przyzwoitym poziomie. Zawieszenie oparte na kolumnach McPhersona i belce skrętnej zostało twardo zestrojone. O ile taka charakterystyka jest mile widziana na bardziej krętych drogach, niekiedy na osiedlowych i dziurawych uliczkach miasta bywa niekomfortowa i męcząca.

Podróżowania z dużymi prędkościami nie polecam. i20 jest bardzo podatny na podmuchy wiatru, a jazda w koleinach wymaga nie lada odwagi. Auto poprawnie reaguje na wszelkie ruchy kierownicą i jest przewidywalne w zakrętach. Oczywiście nie będzie ono miało nigdy właściwości samochodu terenowego lub sportowego - i tej wersji się trzymajmy. 5-stopniowa skrzynia całkiem sprawnie radzi sobie ze zmianą biegów. Może nie jest ona arcydziełem mechaniki precyzyjnej koreańskiego producenta, ale w samochodzie tej klasy w zupełności wystarcza. Poza długim przełożeniem minusem jest także sprzęgło, do którego trudno się przyzwyczaić z uwagi na nienaturalnie długi skok.

Jako auto segmentu B i konkurent takich aut, jak Skoda Fabia czy Fiat Grande Punto i20 oferuje naprawdę dużo przestrzeni wewnątrz pojazdu. Ponieważ mały Hyundai jest szeroki, pasażerowie podróżujący na tylnej kanapie mogą cieszyć się znośnym luzem (nawet gdy jest ich troje). Z przodu też nie jest najgorzej. W i20 ilość miejsca nad głową jest w zupełności wystarczająca nawet dla dwumetrowca, jednak z przestrzenią na nogi jest dużo gorzej. Przy fotelu odsuniętym maksymalnie do tyłu nie mogłem przestać myśleć, że przydałyby się jeszcze dwa ząbki na prowadnicy fotela. Co do samych foteli - są one twarde, lecz wygodne.

Wystrój wnętrza nie jest już tak rewolucyjny, jak projekt nadwozia. Dominują tu twarde, chropowate plastiki i ciemna kolorystyka. Jakość spasowania elementów wnętrza jest wątpliwa. W naszym egzemplarzu przy przebiegu rzędu 30 tys. km słychać było zaczątki skrzypienia.

Ciekawym elementem jest wyświetlacz komputera pokładowego ukryty pod niewielkim daszkiem. Dzięki temu nawet w słoneczne dni wyświetlacz jest czytelny. Auto standardowo wyposażono w kieszenie na drzwiach i schowek po stronie pasażera. Wiejące nudą wnętrze ma jednak swoje plusy. Wszelkie zegary i wskaźniki są czytelne, a obsługa urządzeń - intuicyjna. Bagażnik o pojemności 295 l stawia małego Hyundaia w czołówce samochodów segmentu B.

Na wyposażeniu naszego Hyundaia dostępne było radio z odtwarzaczem CD/MP3 i manualna klimatyzacja. Radio obsługuje 6 głośników, o których można tylko powiedzieć, że są. Długo oczekiwanym ukłonem w stronę wspomnianej we wstępie innowacyjności i inteligencji jest umieszczenie pod konsolą gniazd USB i AUX, dzięki którym możemy wzbogacać naszą bibliotekę muzyczną o liczne utwory, np. z iPoda. Sporym mankamentem testowanego egzemplarza, mimo długiej listy wyposażenia, jest także brak pilota zamka centralnego w kluczyku.

Podsumowując, i20 nie jest samochodem ani wybitnym stylistycznie, bo wystarczy postawić go koło Fiata Grande Punto czy Volkswagena Polo, żeby zobaczyć różnicę, ani autem tak solidnym i prostym, jak na przykład Skoda Fabia. Brakuje mu zacięcia sportowego Seata Ibizy i komfortu Citroena C3. Nie znaczy to jednak, że Hyundai i20 jest autem złym. To umiarkowana propozycja łącząca w sobie pierwiastek każdego z wymienionych modeli, i do tego za rozsądną cenę, rozpoczynającą się od 40 tys. zł.

Zobacz zdjęcia w dużej rozdzielczości

Łukasz Soska

Dodaj do: Pinger.pl Facebook Wykop
Liczba komentarzy 13
Dodaj komentarz
Liczba komentarzy 13
Komentarze
Oglądasz 1-13 (z 13)
Awatar użytkownika

00:17 [28.04.2010]

Gość
Widzę, że w końcu Autokrata zatrudniła człowieka potrafiącego napisać coś więcej niż 4 zdania, skopiowane z internetu. Jeśli będzie więcej takich artykułów to i poziom kultury na forum się zwiększy, gdyż do tej pory jest to portal dla ludzi niechętnie czytających, ale za to chętnie wypisujących bzdury. Czekam zatem na więcej, może w końcu ten portal zwiększy swoją renomę, do tej pory poziom był słaby, oj bardzo słaby. Panie Soska! Czas zakasać rękawy! Autokrata musi dużo, dużo nadrobić...
Awatar użytkownika

02:21 [28.04.2010]

Gość
a mnie się podoba jest bardzo ładny i taki porządny gdyby tylko nie to spalanie na trasie to by było ok jak dla mnie powtarzam jest ok ale może komuś się też spodoba tak jak mnie się spodobał i nie musiałem się długo zastanawiać patrząc na niego bo z boku to istny Yarisek w środku też widać skopiowane elementy tylko ten plastik gorszy i przy ruszaniu trochę szarpie i męczy mnie taka jazda a spalanie rewelacja w mieście 8 litrów nie powinien przekroczyć - tak to dobrze wiem że za tą kasę mogę kupić polo ale Vw raczej jest dla starszych i bardziej zacofanych sam jeździłem to wiem bo mi się też wydaje że coś tu nie gra... a jak myślisz ? wszystko gra? auto ciekawe 8/10 pozdrawiam Mirek stójka
Awatar użytkownika

08:42 [28.04.2010]

Gość
Fajny. Taki i30 w wersji miniaturowej - akurat do miasta. Nie każdy potrzebuje 2 litrowego silnika do jazdy po zakupy :)
Awatar użytkownika

09:38 [28.04.2010]

Gość
Propnuję po prostu porównac cenę analogicznie wyposazonego (i zbliżony silnik) Grande Punto, Polo lub Corsy. Oglądałem autko i wykończeniem nie odstaje od innych. Po prostu normalne auto za rozsądną cenę
Awatar użytkownika

10:38 [28.04.2010]

Gość
mocno rżnięty z corsy..linia, światła czy to przód czy tył. Kia niby ten sam koncern ale stylistów ma lepszych i ich auta wyglądają lepiej dzięki temu. a polityka koncernu miała być taka, że hjundaj będzie marką bardziej prestiżową. Ale póki co kia chyba szybciej zdobywa uznanie
Awatar użytkownika

18:57 [28.04.2010]

Gość
Hyundai na świecie jest coraz lepiej postrzegany, ale jednak wolałbym lepiej zrobionego i wspominanego tutaj Polo. Może i 2-3tyś. trzeba dać więcej, ale gdy wydaje się 40, to te kilka już jakoś się wyłoży.
Awatar użytkownika

23:25 [28.04.2010]

Gość
zgrabne autko - ma coś w sobie i wcale nie wieje nudą jak fabia a jeśli ten silnik jest za słaby to co ma powiedzieć właściciel 60 konnej fabi. Po prostu te auta nie są do bicia szybkiego przemieszczania się tylko do zmiany miejsca pobytu a kosztować powinien góra 35 tys. zł w tej wersji ofkos.
Awatar użytkownika

23:56 [28.04.2010]

Gość
Polo ciekawe stylistycznie a Skoda Fabia solidnym autem bardzo zabawne
Awatar użytkownika

21:47 [30.04.2010]

Gość
autor: GośćPolo ciekawe stylistycznie a Skoda Fabia solidnym autem bardzo zabawne
Dla jednym tak jest. Gusta gustami, rzecz względna i dowolna. Polo może nie ma fantazyjnych kształtów. Fajny, zgrabny. Do tego dobre materiały i wykonanie. Taki przepis na sukces. W sumie prosty i logiczny.
Awatar użytkownika

21:37 [14.05.2010]

Gość
ładny jest,Colta wolę,jednak polskie drogi do płynnej jazdy się nie nadają..Trzeba się szarpać/TIR,wąsko,dziury,itd/.Mocniejszy silnik potrzebny..Colt 1.3 95KM ma, to do szarpanej jazdy powinno starczyć..
Oglądasz 1-13 (z 13)

Pokrewne

© Autokrata.pl 2006-2012 | kontakt: donosy@autokrata.pl | Reklama | Regulamin wszystkie tagi