Test: Mazda 5
Kluczowe fakty
Silnik: 2 l
Moc: 150 KM
Śr. spalanie w mieście: 15 l na 100 km
Cena: ponad 100 tys. zł
Najważniejsi konkurenci: Volkswagen Touran,Toyota Verso
Minivan na piątkę?
Po ukazaniu się nowego modelu "trójki" oraz po przeprowadzeniu drobnego face liftingu "szóstki" Japończycy spod znaku Mazdy zaprezentowali całemu światu nowe wcielenie swojego minivana oznaczonego cyfrą 5. Sprawdźmy zatem, jak rodzinna "piątka" sprawuje się na polskich drogach.
Pierwsze wrażenia po ujrzeniu nowej Mazdy jest jak najbardziej pozytywne. Dynamiczna sylwetka z charakterystyczną, szeroko uśmiechniętą "buzią" prezentuje się bardzo świeżo i atrakcyjnie. W żadnym wypadku nie ma tutaj mowy o jakiejś wizualnej ociężałości. Wyraźnie widać, że nadwozie zostało zaprojektowane z polotem i pomysłem. Ciekawym i nieszablonowym smaczkiem stylistycznym są przetłoczenia na drzwiach po obu stronach auta. Według designerów ich kształt przypomina pofałdowaną taflę wody, jaka tworzy się podczas podmuchu wiatru.
Po zajęciu miejsca za kierownicą "piątki" słowa: "Czarno to widzę" same cisną się na usta. Całe wnętrze zostało wykończone w kolorze czarnym, przez co kabina Mazdy wygląda - w przeciwieństwie do nadwozia - po prostu smutno. I choć nie jestem zwolennikiem odpustowych, wielokolorowych wnętrz, to jednak uważam, że w wypadku tej Mazdy przydałoby się nieco więcej kolorystycznych akcentów, a same srebrne wstawki pojawiające się tu i ówdzie to trochę za mało.
Jak to często w japońskich autach bywa, plastiki wykorzystane do wykończenia kabiny są twarde, ale całkiem nieźle spasowane. Obsługa klimatyzacji, systemu audio czy ustawień komputera pokładowego jest intuicyjna i nie stwarza większych problemów. Wszystkie guziki i pokrętła są logicznie porozmieszczane i bardzo czytelnie poopisywane, chociaż jeden przełącznik wzbudził we mnie sporą ciekawość.
"Power off" - taki właśnie groźny napis widniał na owym przełączniku. Przyznam szczerze, że bałem się go wcisnąć podczas jazdy, jednak zgodnie z dewizą, że do odważnych świat należy, wziąłem głęboki wdech i... stało się, a raczej nie stało się nic. Osoby, które w tym momencie liczyły na to, że po naciśnięciu tego przycisku silnik samochodu nagle przestanie pracować, a fotel kierowcy wyleci z hukiem przez dach, będą czuły się zawiedzione. Rzut oka do instrukcji obsługi i okazuje się, że ów przycisk służy do włączania i wyłączania elektrycznego sterowania drugą parą drzwi.
W tym momencie warto wspomnieć, że zastosowanie odsuwanych tylnych drzwi jest rozwiązaniem bardzo funkcjonalnym. Podczas parkowania na ciasnych parkingach nie musimy się martwić, że niesforni pasażerowie tylnej kanapy, wysiadając, będą obijać drzwiami sąsiednie auta. Dodatkowo możliwość ich automatycznego otwarcia oraz zamknięcia przy pomocy guzika w kluczyku bądź też przełączników znajdujących się po lewej stronie kierownicy jest bardzo wygodna i... szpanerska.
A propos samych guzików do elektrycznego sterowania przesuwnymi drzwiami, wyłączania kontroli trakcji oraz wyłączania systemu i-stop: materiał, z jakich zostały one wykonane oraz sposób ich używania, przypominają produkt rodzimej motoryzacji, zwany Polonezem. Jakby tego było mało, umiejscowione na tunelu środkowym dwa włączniki podgrzewania przednich siedzeń zarówno fakturą, jak i dźwiękiem, który towarzyszy ich wciskaniu jednoznacznie kojarzą się z włącznikami popularnych domowych lampek nocnych, i to takich, które można kupić w sklepach typu "Wszystko po 5 zł". Osoby odpowiedzialne za dobór materiałów, z których produkowane są te guziczki, mogłyby się bardziej postarać.
Wracając jeszcze do tematu elektrycznie przesuwanej drugiej pary drzwi, wspomnę, że takie udogodnienie jest dostępne tylko w najbogatszej wersji wyposażeniowej Sport. W żadnej innej wersji takie rozwiązanie nie jest dostępne nawet za dopłatą. Idąc dalej tym tropem, w momencie, gdy już zdecydujemy się na wspomnianą wyżej wersję Sport, jedynym silnikiem, jaki będzie mógł pracować pod maską naszej Mazdy, będzie 2-litrowa wolnossąca jednostka benzynowa. Chcecie jeździć samochodem z dieslem albo nieco mniejszym silnikiem benzynowym, to o elektrycznie przesuwanych drzwiach możecie zapomnieć. Jedyne, co tak naprawdę możemy sobie dokupić w "piątce", to lakier metalizowany oraz nawigacja. Jak widać, możliwości indywidualnego skonfigurowania naszej wymarzonej Mazdy są praktyczne żadne.
Do testu akurat trafiło nam się auto w najbogatszej wersji Sport, dlatego pod jego maską pracował 150-konny silnik benzynowy o pojemności 2 l. Do plusów tej jednostki napędowej z pewnością można zaliczyć bardzo wysoką kulturę pracy oraz harmonijne rozwijanie mocy w całym zakresie obrotów. Po stronie minusów natomiast stoi średnie spalanie. Podczas całego testu auto paliło średnio 11,2 l benzyny na każde 100 km. W mieście w większych korkach spalanie potrafi niebezpiecznie zbliżyć się do 15 l na setkę.
System i-stop, który pracował na pokładzie "piątki", miał tylko niewielki wkład w zmniejszenie spalania. Podczas pracującej niemalże non stop klimatyzacji w chwili postoju na światłach jednostka napędowa bardzo niechętnie gasła, a jeśli już miało to miejsce, cały proces oszczędzania paliwa trwał maksymalnie 5 s, po czym silnik ochoczo i samowolnie budził się do życia. Dopiero przy wyłączonej klimatyzacji autorski system Mazdy należycie spełniał swoje zadanie.
Na pochwałę zasługuje precyzyjna 6-biegowa przekładnia manualna o krótkich drogach prowadzenia drążka zmiany biegów. Do pracy zawieszenia również trudno się przyczepić. Przednie kolumny McPhersona oraz tylne zawieszenie wielowahaczowe bardzo dobrze radzą sobie na polskich drogach, skutecznie oraz cicho tłumiąc wszelkie niedoskonałości nawierzchni.
Ceny nowej Mazdy 5 zaczynają się od 80 600 zł za podstawową wersję Comfort z benzynowym silnikiem 1,8. Tylko taka wersja występuje w wariancie 5-osobowym. W każdym innym wariancie wyposażenia we wnętrzu "piątki" za sprawą dwóch fotelików wysuwanych z podłogi bagażnika może podróżować 7 osób. Nie od dziś wiadomo, że w tego typu autach dwa dodatkowe fotele są wyjściem awaryjnym i tak naprawdę wygodnie na nich będzie tylko niezbyt wyrośniętym dzieciom. W wypadku Mazdy jest o wiele lepiej. Przy moich 180 cm wzrostu, gdy siedziałem w ostatnim rzędzie siedzeń, moją głowę od podsufitki dzieliło dobrych kilka centymetrów. Gdy drugi rząd siedzeń przesuniemy nieco do przodu, znajdzie się także miejsce na nogi i nie będziemy musieli opierać głowy o kolana. Co prawda w czasie podróży po Europie nie chciałbym dostąpić zaszczytu siedzenia w ostatnim rzędzie, jednak podczas rodzinnych wypraw za miasto dwa dodatkowe fotele dobrze spełnią swoją funkcję.
A ile przyjdzie nam zapłacić za 7-osobowy wariant "piątki"? Taki sam egzemplarz jak nasz testowy, w najbogatszej wersji wyposażenia Sport, to wydatek ponad 100 tys. zł. Za najtańszego diesla Mazda każe sobie płacić 98 700 zł. Ceny porównywalnych wersji konkurencyjnych Volkswagena Tourana oraz Toyoty Verso prezentują się bardzo podobnie.
Czy zatem Mazda 5 jest rzeczywiście minivanem na piątkę? Moim zdaniem to japońskie auto zasługuje na mocną czwórkę. Atrakcyjny design oraz funkcjonalność są bez wątpienia dużymi zaletami tego "japończyka", jednak jakość niektórych materiałów we wnętrzu oraz brak możliwości jakiejkolwiek indywidualizacji i zakupu dodatkowych opcji wypływa na obniżenie oceny końcowej.
09:39 [31.05.2011]
Gość09:42 [31.05.2011]
Gość10:29 [31.05.2011]
Gość12:05 [31.05.2011]
Gość14:20 [31.05.2011]
Gość18:35 [31.05.2011]
Gość19:19 [31.05.2011]
Gość22:03 [31.05.2011]
Gość07:08 [01.06.2011]
Gość11:51 [01.06.2011]
Gość