[03.09.2010]
Test: Mercedes B NGT
Mercedes klasy B dostępny jest na rynku od pięciu lat. Model ten wypełnił lukę pomiędzy najmniejszą klasą A, a sporo większą klasą C. Od razu nasuwa się pytanie, czy była potrzeba uzupełniania oferty Mercedesa o model oznaczony kolejną literę alfabetu? O ile dość często spotyka się na ulicach klasę A, równie często klasę C, to jednak klasa B, mimo że jest na rynku już dość długo, na ulicach widywana jest sporadycznie. Trudno wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje.
Wygląd zewnętrzny auta jest całkiem ładny, ale to oczywiście sprawa gustu. Wnętrze to już klasyka gatunku. Jest ono dobrym przykładem tego, że inżynierowie Mercedesa doskonale znają pojęcia takie jak ergonomia czy elegancja. Wszystko można tu obsługiwać intuicyjnie. Najmniejszych zastrzeżeń nie można mieć też do jakości użytych materiałów. Pomimo dużego przebiegu - ok. 60 tys. km (pamiętajmy, że jest auto testowe, które co tydzień zmienia właściciela) praktycznie nie widać było żadnych oznak zużycia we wnętrzu. Trudno było się doszukać jakichkolwiek śladów eksploatacji. Ale przejdźmy do tego, co najważniejsze w tym samochodzie - napędu.
Mercedes rozszerzył swoją ofertę silnikową o wersję napędzaną gazem ziemnym CNG, którą nazwał NGT (Natural Gas Technology.). I to właśnie klasę B z takim napędem dziś wam prezentujemy.
Wbrew oznaczeniu, które znajduje się na klapie (B 170), Mercedesa napędza benzynowy silnik o pojemności nieco ponad 2 l i mocy 115 KM. Zapewnia on umiarkowane osiągi - niespełna 12,5 s do 100 km/h i prędkość maksymalną na poziomie 180 km/h. Największe zainteresowanie wzbudzają dobrze widoczne pod podłogą bagażnika zbiorniki na gaz CNG.
Ten rodzaj napędu jest od dawna stosowany w autobusach miejskich w wielu europejskich krajach (również w niektórych polskich miastach). Jego ogromną zaletą są nie tylko niższe koszty, ale również praktycznie zerowa emisja substancji toksycznych do atmosfery. Utrudnieniem w montażu tego rodzaju napędu w samochodach osobowych jest waga i wielkość zbiorników na gaz. Jest to spowodowane przede wszystkim tym, że gaz musi być sprężony do 200 atmosfer. W Mercedesie butli mamy kilka: trzy w bagażniku (bagażnik zmalał o 129 l, ma teraz pojemność 414 l). Nie zmieściło się też koło zapasowe (w zamian mamy zestaw naprawczy). Kolejne dwa zbiorniki znajdują się pod podłogą w przedniej części nadwozia. Taki zestaw zbiorników zatankujemy do pełna za niecałe 50 zł, co wystarczy na przejechanie około 250 km, bez oszczędzania pedału gazu.
W efekcie mamy auto z benzynowym silnikiem, którego koszty eksploatacji i ewentualnych napraw są nieco niższe niż w wypadku diesla ze względu na dłuższe okresy między przeglądami i brak drogich elementów takich jak na przykład turbina. Jednocześnie motor ten zapewnia praktycznie identyczną (a nawet lepszą) jak w samochodzie z dieslem ekonomię jazdy.
Dodatkowo jazda na CNG jest znacznie przyjemniejsza od jazdy samochodem napędzanym gazem LPG. Żeby jechać na gazie, wystarczy kilka kliknięć w komputerze pokładowym (cały układ zasilania gazem jest z nim zintegrowany). Przełączenie na gaz następuje całkowicie płynnie i jest niewyczuwalne. O tym, że jedziemy na gazie, informuje nas zielona lampka przy obrotomierzu CNG. Poza tym nie ma żadnej różnicy w osiągach czy pracy motoru. O stan silnika również nie musimy się obawiać. Gaz ten ma na tyle wysoką zawartość oktanową, że nie ma obawy o spalanie stukowe; dodatkowo nie rozpuszcza się w oleju i nie powoduje żadnych negatywnych skutków dla silnika. Nie można nie wspomnieć również o tym, że gaz ten jest bezpieczny w użytkowaniu. Nie ma się co obawiać, że po kolizji i ewentualnym uszkodzeniu któregoś ze zbiorników z gazem zostanie po nas lej o średnicy 4 m. Gaz ten jest lżejszy od powietrza, więc w razie rozszczelnienia ulatuje swobodnie do góry. Poza tym jego temperatura zapłonu wynosi około 700 stopni Celsjusza, tak że nie ma się czego obawiać.
Na koniec wspomnijmy o dwóch kwestiach, które skutecznie przeszkadzają nam w tej ekologicznej i ekonomicznej jeździe. Pierwszą z nich jest niewielka liczba stacji, na których możemy zatankować CNG. Obecnie jest ich w ok. 30, z czego nie wszystkie działają 24 godziny na dobę. No ale jeżeli mieszkamy w jakimś większym mieście i głównie po nim się poruszamy, to będziemy mieli okazję bliżej poznać pracowników tej stacji, bo będziemy ich często odwiedzać.
Ceny Mercedesa klasy B zaczynają się już od 96,2 tys.zł za wersję B 160. Jeżeli chcemy diesla, wersję B 180 CDI możemy mieć już od 99,9 tys. zł, za to prezentowany model z instalacją CNG zaczyna się od 133,462 tys. zł. Dużo, prawda? Niestety zasada, że trzeba być bogatym, by móc oszczędzać, sprawdza się i w tym wypadku.
Jakub Kalkosiński
