Maciek Kalkosiński [24.10.2010]
Test: Mitsubishi Outlander 2,0 DID
Mitsubishi Outlander już od dłuższego czasu należy do najchętniej kupowanych SUV-ów w Polsce. Zupełnie mnie to nie dziwi, bo - jak zauważył Krzysiek w teście starszej wersji - Outlander odznacza się dobrym stosunkiem ceny do tego, co dostajemy w zamian. Dlatego mimo kilku niedociągnięć, takich jak przeciętnej jakości materiały czy głośny silnik, można było go polubić.
W wypadku nowej wersji uczucia użytkowników mogą być jeszcze bardziej pozytywne. No bo jak tu nie lubić auta, które tak wygląda? Przeszczepienie charakterystycznego "nosa" z Lancera zupełnie zmieniło niezbyt porywający wizerunek Outlandera i nadało mu dużo drapieżności. Linia boczna ani tył co prawda nie uległy zmianie, ale diodowe lampy i charakterystyczny trzeci słupek całkiem nieźle współgrają z nowym, nieco futurystycznym wystrojem samochodu. Efektu świeżości dopełniają nowe wzory alufelg i kilka nowych lakierów.
W środku w oczy rzucają się głównie nowe zegary. W testowanej, najbogatszej, wersji zastosowano też ciekawy zabieg stylistyczny mający na celu ukrycie materiałów, z jakich jest zrobiona deska rozdzielcza: po prostu obszyto ją skórą. Bez wątpienia jest to duży plus i spory zastrzyk luksusu jak na auto tej klasy.
Poza tym mamy do czynienia wciąż z tym samym samochodem. Nadal są tu wygodne fotele, przestronne wnętrze i potężny bagażnik o pojemności 771 l, w którego podłodze ukryto dwa malutkie fotele dla dzieci. Warto też zwrócić uwagę na podwójnie otwieraną klapę bagażnika, która pozwala na naprawdę wygodne pakowanie bagaży, a ponadto - na przykład podczas wyjazdu na narty - może służyć za wygodną ławeczkę.
Zmianie po liftingu nie uległ niestety silnik. Wciąż pod maską Outlandera pracuje 2-litrowy motor TDI pozbawiony bezpośredniego wtrysku paliwa. Volkswagenowski motor okrutnie klekocze i nawet poprawione wytłumienie niewiele tu pomaga.
Osiągi samochodu są zadowalające. 140 KM i 310 Nm wystarcza, by spory SUV rozpędzał się do 100 km/h w czasie ok. 12 s i osiągał prędkość prawie 190 km/h. Dzięki rozsądnie zestopniowanej skrzyni biegów reakcja na dodanie gazu jest zawsze spontaniczna, a spalanie, nawet podczas jazdy po mieście, nie przekracza 10 l na 100 km; w trasie bez trudu można zejść nawet do 6 l na 100 km.
Zawieszenie nowego Outlandera nie zostało poddane żadnym drastycznym zmianom. Wciąż jest dosyć twarde i nieźle trzyma w ryzach ważący około 1700 kg pojazd. Nie jest to oczywiście samochód sportowy, ale po krętych drogach można poruszać się nim bez stresu, szczególnie że czuwa nad nami dołączany napęd na 4 koła oraz sprawny system kontroli stabilności i trakcji.
Ceny Outlandera rozpoczynają się od 88 tys. zł. Testowany egzemplarz to jednak wydatek około 150 tys. zł. W zamian dostajemy chociażby wspomnianą deskę rozdzielczą obszytą skórą oraz bardzo przyzwoicie grający system audio z nawigacją i subwooferem w bagażniku. Naszym zdaniem samochód jest wart tych pieniędzy.
