Maciek Kalkosiński [29.11.2010]
Test: Nissan Micra 1,2
Nissan nie śpieszył się z wprowadzeniem na rynek nowej Micry. Poprzednia generacja, oznaczona symbolem K12, była dostępna w salonach sprzedaży od 2002 r., czyli na nowy model musieliśmy czekać nieco krócej niż poprzednio (poprzednie dwie generacje Micry były obecne na rynku po 10 lat). Niemniej dziś 8 lat w świecie motoryzacji to naprawdę szmat czasu. Nic więc dziwnego, że w nowej Micrze właściwie nie znajdziemy nic z poprzednika.
Z zewnątrz auto jest znacznie bardziej klasyczne. Spokojna linia raczej nie wzbudza takich emocji jak jajowaty (ale jak się okazuje, ponadczasowy) poprzednik. Z daleka autko kojarzy mi się nieco z popularnym na rynku wtórnym modelem K11. Pionowe tylne światła i obłe przednie reflektory nie są może szczytem możliwości stylistów Nissana, ale z pewnością wyglądają przyjemnie i pasują do miejskiego pojazdu. Mimo że Micra z daleka wydaje się niezbyt duża, to w miarę jak się do niej zbliżamy, rośnie w oczach i zaskakuje, przede wszystkim wysokością (154 cm to całkiem sporo jak na autko tej klasy), co bez wątpienia bardzo pozytywnie wpływa na przestrzeń we wnętrzu.
A tej naprawdę nie brakuje. W Micrze bez problemu pomieszczą się 4 dorosłe osoby, które nie powinny narzekać na niewygodę podczas niezbyt długich podróży. Jeśli dodamy do tego bagażnik o pojemności 265 l, okaże się, że Micrą można pokusić się nawet o wyjazd na krótkie wakacje.
Mimo że Micra pojawia się na ryku już jakiś czas po wyznaczających standardy w tym segmencie aut Volkswagenie Polo i Fordzie Fieście, zupełnie nie bierze z nich przykładu. Stylistyka wnętrza jest nie tyle uboga, co wręcz ascetyczna. Deska rozdzielcza składa się z nudnych zegarów i małego okrągłego panelu klimatyzacji umieszczonego na środku centralnej konsoli. W testowym egzemplarzu sytuację ratuje opcjonalna nawigacja, ale i tak jest tu wyjątkowo pusto i raczej mało ciekawie. Jeśli dodamy do tego twarde plastiki i raczej mało przemyślane schowki (przed pasażerem są dwa małe i nieporęczne, a pozostałe to zwykłe wanienki), otrzymamy wnętrze, w którym raczej nie chce się spędzać dużo czasu.
Nowa Micra potrafi jednak pozytywnie zaskoczyć właściwościami jezdnymi. W ofercie dostępny jest jak na razie tylko jeden silnik - o pojemności 1,2 l i mocy 80 KM. Opcjonalnie można do niego zamówić bezstopniową automatyczną skrzynię biegów CVT, w którą został wyposażony nasz testowy egzemplarz.
Na papierze nie jest to może duet szczególnie żwawy, bo legitymuje się przyspieszeniem do 100 km/h wynoszącym około 14,5 s, jednak w praktyce pracuje bardzo przyjemnie. Auto natychmiast reaguje na ruchy prawej nogi kierowcy i pozwala na dynamiczne przyspieszanie w praktycznie każdym zakresie prędkości. Specyfiką skrzyni bezstopniowej jest to, że jeśli wciskamy gaz do podłogi, to silnik pracuje non stop na bardzo wysokich obrotach, co powoduje nieprzyjemny warkot we wnętrzu. Z drugiej jednak strony podczas utrzymywania stałych prędkości i lekkiego przyspieszania motor pracuje w okolicach 2 tys. obrotów i jest praktycznie niesłyszalny.
Przyjemny silnik w połączeniu z przemyślanym zawieszeniem, które z jednej strony nie boi się krawężników i dziur, a z drugiej całkiem nieźle radzi sobie na szybko pokonywanych łukach, sprawiaj, że jazda po zakorkowanych ulicach miasta nie męczy i jest nawet przyjemna.
Skoro już poruszamy temat jady po mieście, warto wspomnieć o świetnej zwrotności małego Nissana. Niewielki promień zawracania (około 4,6 m) sprawia, że manewrowanie nawet w bardzo ciasnych miejscach nie jest problemem.
Jak na auto z automatyczną skrzynią biegów spalanie wypada bardzo pozytywnie. W mieście trudno przekroczyć 8 l, a normą są wyniki w okolicach 7 l. W trasie można zejść do okolic 5 l/100 km.
Ceny Micry rozpoczynają się od 38,9 tys. zł. Wyposażona w automatyczną klimatyzację, elektrykę, skórzaną kierownicę, komputer pokładowy, radio i nawigację odmiana z automatyczną skrzynią biegów to wydatek niespełna 50 tys. zł. To dosyć rozsądne propozycje i jeśli zamierzamy używać Micry głównie do jazdy po mieście lub kupujemy ją jako drugi samochód w rodzinie, spokojnie może ona konkurować pod względem prowadzenia ze wspomnianymi Polo czy Fiestą. Z jakością wykończenia i designem pozostaje jednak daleko w tyle.
