Krzysztof Kartasiński [13.05.2010]
Test: Volkswagen Golf Variant 2,0 TDI-CR DSG
Trudno nie docenić zalet samochodu z nadwoziem kombi. Dwie pary drzwi, ogromny bagażnik, przestronna kabina - wszystko to sprawia, że gdy myślimy o aucie rodzinnym, do głowy od razu przychodzi nam kombi. Co jednak wtedy, gdy kierowca marzy o takim samochodzie, ale w wolnej chwili lubi pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa? Taka osoba powinna zwrócić uwagę na Volkswagena Golfa Varianta. Dlaczego?
Powodów jest wiele. Zacznijmy od wyglądu. Żaden poprzedni Golf Variant nie prezentował się tak dobrze, jak najnowsza - szósta generacja. Nic w tym dziwnego, gdyż do projektu nadwozia rękę przyłożył sam Walter de Silva. Szkołę włoskiego projektanta widać w tym, że karoseria Golfa pozbawiona jest wyrafinowanych detali, za to cała bryła ma sportowy, "klinowaty" kształt. Auto wyposażone w aluminiowe felgi, przyciemniane szyby i przedni zderzak z dużym wlotem powietrza prezentuje się dynamicznie. W kategorii "Wygląd" trudno znaleźć dla Golfa godnego przeciwnika.
Otwieram drzwi i zajmuję miejsce za kierownicą. Kubełkowy fotel obejmuje całe ciało i nie pozwala na dużą swobodę ruchów. Siedzi się nisko. Wszystko to powoduje, że kierowca szybko zaczyna czuć samochód i korzystać z jego maksymalnych możliwości. Do takiej jazdy zachęca też gruba, świetnie leżąca w dłoniach kierownica z łopatkami do zmiany biegów i zaprojektowane na sportowo zegary, osadzone w oddzielnych, głębokich tubach.
Konsola środkowa Golfa VI to wzór przejrzystości i funkcjonalności. Przyciski rozmieszczono logicznie, dzięki czemu kierowca już po kilku godzinach obcowania z samochodem potrafi obsługiwać wyposażenie auta bez odrywania wzroku od drogi. To duży plus, który pozytywnie wpływa na bezpieczeństwo. Dobre wrażenie robi nie tylko deska rozdzielcza, lecz także pozostałe elementy kabiny. Wykonano je z materiałów wysokiej jakości i precyzyjnie ze sobą spasowano. Nie ma obaw, że podczas przejeżdżania po śpiących policjantach czy jeździe po drodze wyłożonej trylinką do naszych uszu dotrą niepokojące dźwięki.
Golf oferuje sporą jak na auto kompaktowe ilość miejsca w środku. Z przodu nie powinni narzekać nawet wysocy pasażerowie, z tyłu zaś komfortowo będą się czuły osoby raczej średniego wzrostu. Bagażnik Golfa nie należy do największych w tej klasie. 505 l to przyzwoity wynik, jednak do królowej segmentu - Skody Octavii Combi Golfowi brakuje 55 l. Cieszy natomiast niski próg załadunkowy i regularna przestrzeń bagażnika.
140-konny silnik Diesla, któy pracował w testowanym Golfie, zachwyca potężnym momentem obrotowym (320 Nm), dostępnym już od 1750 obr./min. Samochód błyskawicznie nabiera prędkości, a wrażenie to potęguje superszybka skrzynia DSG. W rezultacie sprint Golfem do setki trwa tylko 9,8 s, a katalogowe 208 km/h auto osiąga bez najmniejszych problemów. Choć trudno było mi się powstrzymać od korzystania z możliwości silnika, motor wykazał umiarkowany apetyt na paliwo; średnio zużywał około 6 l ropy na 100 km.
Do dynamicznej jednostki napędowej idealnie pasuje charakterystyka usportowionego zawieszenia (dostępnego opcjonalnie). Nie jest ono bezkompromisowe jak w prawdziwym samochodzie sportowym, dzięki czemu pasażerowie nie muszą się obawiać, że na dziurawych (ot, choćby warszawskich) ulicach powylatują im plomby. Zapewnia jednak świetnie trzymanie się drogi i nie pozwala autu wychylać się w szybko pokonywanych łukach. Te z kolei dają kierowcy ogromną radość z powodu bardzo precyzyjnie działającego układu kierowniczego. Naprawdę każdy z kolejny zakręt pokonany Golfem wywoła uśmiech na twarzy motoryzacyjnego entuzjasty.
Do naszego testu otrzymaliśmy Golfa w wersji Highline. Ceny samochodu z tym wyposażeniem rozpoczynają się od 71,6 tys. zł za auto z 102-konnym silnikiem benzynowym. Za Golfa z wyposażeniem Highline ze 140-konnym silnikiem TDI oraz skrzynią DSG trzeba zapłacić minimum 98,3 tys. zł. Dużo, ale to dopiero początek. Testowy egzemplarz był dodatkowo wyposażony w panoramiczny dach (5,6 tys. zł), system Park Assist (2,7 tys. zł), biksenonowe reflektory (2,9 tys. zł) oraz system nawigacji (7,2 tys. zł). Usportowione zawieszenie, przyciemniane szyby i 17-calowe obręcze z lekkich stopów także wymagają dopłaty wysokości 2,3 tys. zł, a wyściełane skórą i alcantarą kubełkowe fotele - aż 5 tys. zł. Daje to sumę ponad 120 tys. zł. Sporo. Na szczęście część wymienionego wyposażenia można kupić taniej w specjalnych pakietach.
Podsumowując, Volkswagen Golf Variant to świetnie jeżdżący i dający mnóstwo frajdy samochód. Szczególnie powinni się nim zainteresować kierowcy, którzy lubią dynamiczną jazdę. Zawieszenie Golfa kocha zakręty, a układ kierowniczy pozwala precyzyjnie je pokonywać. Jedynie pod względem pakowności niemieckie auto wypada przeciętnie, ale przecież nikt go nie kupuje do wożenia marchewki na targ. Jeśli więc szukamy kombi ze sportowym zacięciem i chcemy na nie wydać 100 tys. zł, to Volkswagen Golf Variant ze 140-konnym silnikiem 2,0 TDI i skrzynią DSG będzie strzałem w dziesiątkę.
