[09.08.2010]
Test: Volkswagen Scirocco 2,0 TSI R-Line
Pierwsze Scirocco zjechały z taśmy produkcyjnej w 1974 r. W 1981 r. zaprezentowano drugą generację samochodu, która produkowana była do roku 1992. Na Zachodzie był on tak popularny, że Volkswagen miał nawet wprowadzić sprzedaż na kartki. W wypadku nowego Scirocco trudno mówić o takim sukcesie, ale auto zdobywa coraz większe rzesze zwolenników.
Aby jeszcze bardziej uatrakcyjnić ten model, firma wprowadziła do sprzedaży najmocniejszą, 265-konną odmianę R. Nie każdy jednak potrzebuje aż tak "narwanego" auta. Dla tych, którzy po prostu chcą się wyróżnić z tłumu, przygotowano Scirocco R-Line, przypominające tego potwora, ale wyposażone w standardowe (co nie znaczy: słabe) silniki.
Kupujący mogą wybierać pomiędzy zewnętrznym i wewnętrznym pakietem R-Line. Obydwa pakiety można również zamówić razem.
Pakiet zewnętrzny oferuje: 18-calowe alufelgi, sportowe zwieszenie z regulacją siły tłumienia DCC, niższe listwy progowe w kolorze nadwozia oraz agresywniejsze zderzaki. Całość uzupełniają spojler, malowanie na kolor błyszczącej czerni wlotów powietrza, dyfuzor, lampy ksenonowe z czarnym środkiem oraz obowiązkowe logo z literką "R" na przednich błotnikach.
Pakiet wewnętrzny to mocno wyprofilowane fotele z logo R-Line, pedały z aluminiowymi nakładkami, czarna podsufitka oraz gruba sportowa kierownica (obowiązkowo spłaszczona na dole) z aluminiowymi wstawkami z literą "R".
Poza tym auto oferuje wszystko to, czego potrzeba do komfortowego podróżowania - komputer pokładowy, porządny system audio, pełną elektrykę i automatyczną klimatyzację. A wszystko to za kwotę około 115 tys. zł (w wypadku testowanego silnika 2,0 TFSI).
Jeśli pamiętacie, dwa lata temu testowaliśmy już Scirocco z motorem 2,0 TFSI, jednak tegoroczny model posiada zupełnie nowy silnik.
Choć trudno to zauważyć, bo moc motoru jest większa zaledwie o 10 KM (teraz jest tu 210 KM), a moment obrotowy nie uległ zmianie i nadal wynosi 280 Nm, to cały silnik jest właściwie nową konstrukcją. Zmieniono w nim wiele elementów w taki sposób, aby motor mógł wytrzymywać znacznie większe moce (ten sam silnik pracuje w modelach R) i jednocześnie emitował mniej zanieczyszczeń.
Wyraźnie czuć, że dużo płynniej wkręca się on na obroty i właściwie całkowicie nie występuje w nim efekt turbodziury. Dzięki temu nowy model jest o kolosalne - jak na tak mały przyrost mocy - 0,4 s szybszy do 100 km/h niż jego poprzednik (przyspiesza w czasie 6,9 s, a nie, jak poprzednio - w 7,3 s). Prędkość maksymalna nadal wynosi około 240 km/h.
Niestety z naszych obserwacji wynika też, że wzrosło spalanie. O ile poprzednikiem nie trudno było osiągnąć wyniki poniżej 8 l w trasie i maksymalnie 11-12 l w mieście, to teraz auto pali o jakiś 1 l więcej - około 9 l w trasie i 12-13 l w mieście. Oczywiście jeśli zaczniemy w pełni wykorzystywać możliwości samochodu, nietrudno będzie otrzeć się nawet o wyniki rzędu 18 l na 100 km, ale tak samo było w wypadku poprzednika.
Skrzynia DSG nadal wydaje się najlepszym rozwiązaniem, jeśli chcemy jeździć autem na co dzień. Jej najnowsza generacja jest wciąż jedną z najszybszych skrzyń na rynku i pozwala czerpać sporą przyjemność z jazdy. Tryb launch control pozwala nawet żółtodziobowi wygrać każdy wyścig spod świateł, a zmiana biegów łopatkami jest szybka i dosyć sprawna. Niemniej skrzynia w trybie manualnym nadal sama zmieni bieg, gdy dojdziemy do czerwonego pola, co właściwie dyskwalifikuje ją, jeśli chodzi o typowo torową jazdę. A do tej dzięki świetnemu zawieszeniu i prowadzeniu (mniejsza masa i sztywniejsza niż w wypadku Golfa konstrukcja nadwozia robią swoje) Scirocco nawet tylko w wersji R-Line świetnie się nadaje.
Podsumowując: Scirocco wciąż jest jednym z najlepszych sportowych samochodów za rozsądne pieniądze dostępnych na naszym rynku. Wersja R-Line i nowy silnik 2,0 TFSI dodatkowo utwierdzają nas w tym przekonaniu.
Maciek Kalkosiński
Marek Posiadała
