(wideo) Test: BMW 640i Cabrio
Samochód bliski ideału.
Praktycznie od zawsze istniał nieco stereotypowy podział, który mówił, że BMW robi auta sportowe, a na przykład Mercedes - luksusowe. Jeszcze do niedawna, traktując sprawę dosyć ogólnikowo, pewnie bym się z tym zgodził. Sprawy jednak znacznie się skomplikowały, gdy spędziłem trochę czasu z najnowszą serią 6.
Gdy jeździłem poprzednią generacją tego modelu, byłem zachwycony tym, jak inżynierom BMW udało się upchnąć tyle charakteru i tak dopracować prowadzenie w - zdawałoby się - raczej reprezentacyjnym, a nie sportowym aucie. Ostatecznie biorąc pod uwagę sztywne nadwozie i zawieszenie, ostre prowadzenie i wyjątkowo spontaniczne reakcje układu napędowego, uznałem wtedy BMW 6 za auto typowo sportowe z luksusowymi dodatkami.
W pierwszej chwili, siadając za kierownicą nowej generacji serii 6, myślałem, że oprócz wyglądu nie zmieniło się tu zbyt wiele. Auto nadal jest wyjątkowo sztywne, zadziwiająco zwinne jak na swoje wymiary i nadal zaskakuje szybkością reakcji na polecenia kierowcy.
Poważniejsze różnice w stosunku do poprzedniego modelu zaczyna być widać dopiero, gdy zaczniemy się bawić pokładową elektroniką. Najważniejsze jest menu wyboru trybu pracy samochodu. Różnice w zachowaniu pojazdu i odczuciach zza kierownicy pomiędzy ustawieniami comfort, normal i sport są tak ogromne, że w zasadzie można mówić, że mamy do czynienia z trzema zupełnie różnymi autami.
Decydując się na jazdę komfortową nowe BMW 6 w zasadzie nie ustępuje Mercedesowi S. Cicho i aksamitnie pracujący silnik, płynne przyspieszenie i puszyste, miękkie zawieszenie sprawiają, że za kierownicą można usnąć po kilku kilometrach. Całe szczęście nad naszym bezpieczeństwem czuwa tak ogromna liczba systemów bezpieczeństwa, że raczej nie dane będzie nam tu spać.
Poza tym w każdej chwili możemy wrócić do trybu normal, który opisałem na początku i który znacznie bardziej pasuje do znaczka znajdującego się na masce. I kierownicy. I kołach.
Jak więc łatwo się domyślić, po włączeniu trybu sport (lub sport+, który jest po prostu trybem sportowym z wyłączoną częścią systemów bezpieczeństwa) po "szóstce" możemy spodziewać się czegoś naprawdę niesamowitego. I faktycznie tak jest. Zawieszenie staje się sztywne do granic wytrzymałości kręgosłupa, a reakcja na gaz jest w stanie przyprawić niedoświadczonych o mdłości.
320 KM i przede wszystkim 450 Nm momentu obrotowego robią swoje. 5,7 s do 100 km/h to wynik godny prawdziwego samochodu sportowego. A mamy do czynienia ze słabszym z dwóch benzynowych silników w serii 6 (drugi to doładowane V8)...
Bliżej nową serię 6 cabrio możecie poznać, oglądając kolejny test wideo, który dla was przygotowaliśmy.
00:07 [28.12.2011]
Gość00:25 [28.12.2011]
Gość00:29 [28.12.2011]
Gość00:36 [28.12.2011]
Gość09:47 [28.12.2011]
Gość09:49 [28.12.2011]
Gość10:29 [28.12.2011]
Gość11:43 [28.12.2011]
Gość12:06 [28.12.2011]
Gość12:09 [28.12.2011]
Gość