Maciek Kalkosiński [01.09.2010]
Wielki test: Chevrolet Spark 1,2
Przyznaję się bez bicia: nowy Spark po prostu mi się podoba. Trudno znaleźć auto w tym segmencie, które będzie równie praktyczne, ciekawe stylistycznie, a przy tym niezbyt drogie. Testowana dzisiaj wersja do tej listy dodaje jeszcze jedną cechę: niezłe osiągi.
Auto, z którym tym razem mamy do czynienia, pochodzi z samego końca cennika. Wyposażono je właściwie we wszystko, co można zamówić do Sparka. Podniosło to cenę do nieco ponad 40 tys. zł. Co dostajemy w zamian?
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to sportowy pakiet stylistyczny. Dwukolorowe zderzaki, duża końcówka układu wydechowego, spojler na klapie, alufelgi oraz chromowany grill i relingi dachowe dodają małemu Chevroletowi jeszcze więcej uroku. Nie wszystkim taki nieco komiksowy styl nadwozia przypadnie do gustu, ale z pewnością można powiedzieć, że autko wyróżnia się na ulicy i wzbudza emocje, a to już ogromny sukces.
Wnętrze bez trudu nadąża za stylistyką nadwozia. W oczy rzucają się lakierowane wstawki w kolorze, którym pokryto auto z zewnątrz, umieszczone na desce rozdzielczej, tunelu środkowym oraz we wnętrzu kieszeni drzwi i półki pasażera. Szkoda jedynie, że nie postarano się o nieco bardziej efektowne fotele. Te, które zamontowano, są co prawda całkiem wygodne, ale wyglądają po prostu smutno na tle wnętrza.
Testowy Spark miał praktycznie pełne możliwe wyposażenie. Na pokładzie znalazła się automatyczna klimatyzacja, elektryczne szyby czy całkiem niezłe radio z CD, mp3 i sterowaniem w kierownicy - jednym słowem wszystko, czego potrzeba nam do przyjemnego podróżowania.
O wnętrzu pisałem już przy okazji testu wersji 1,0, dlatego teraz ograniczę się jedynie do wspomnienia, że miejsca jest tu wystarczająco dla czterech dorosłych osób.
Silnik 1,2 jest o 13 KM mocniejszy od podstawowego 1,0 (81 KM wobec 68 KM). Produkuje też o 18 Nm (111 Nm wobec 93 Nm) momentu obrotowego więcej. Nie są to może duże różnice, ale w ważącym około 900 kg autku są wyraźnie odczuwalne. W stosunku do podstawowej wersji udało się tu poprawić przyspieszenie do 100 km/h o ogromne 3,4 s. Wynosi ono teraz 12,1 s.
Wersja 1,2 lepiej reaguje na gaz i sprawniej przyspiesza praktycznie w całym zakresie obrotów i prędkości. Silnik nadal lubi, gdy kręcimy go wyżej (daje przy tym sporo przyjemności z jazdy), ale do sprawnej jazdy po mieście nie musimy już tak mocno się wysilać i utrzymywać go cały czas na samej górze obrotomierza.
Zawieszenie jest na tyle sztywne, aby w bezpieczny sposób móc pokonywać szybsze zakręty, a jednocześnie ma na tyle duży skok, aby nieźle radzić sobie z większością nierówności. Uważać trzeba jedynie na większe dziury, które potrafią nieco dać się we znaki niezbyt dużym kołom.
Poziom hałasu przy prędkości do 100 km/h jest akceptowalny. Powyżej tej prędkości w Sparku robi się już trochę głośno. Auto nie ma najmniejszych problemów z utrzymywaniem autostradowych prędkości w okolicach 130-140 km/h.
Spalanie jest praktycznie identyczne jak w słabszej wersji. W mieście i podczas szybkiej jazdy na trasie waha się w okolicach 7-8 l na 100 km. Jeśli ktoś ma jednak zacięcie do oszczędzania, to auto z silnikiem 1,2 powinno (ze względu na większy moment obrotowy i lepszą dynamikę przy niskich obrotach) palić mniej niż słabsza odmiana.
Do tego silnika (podobnie jak w wypadku niedawno testowanego Aveo) istnieje również możliwość zamówienia fabrycznej instalacji gazowej co powinno jeszcze mocniej obniżyć koszty eksploatacji.
Podsumowując: Chevrolet z nowym Sparkiem wyznaczył bardzo dobry kierunek, w którym teraz powinien podążać. Silnik 1,2 pod maską małego autka sprawdza się świetnie, ale by móc nazwać go sportowym, jeszcze trochę mu brakuje. Pozostaje nam zatem pochwalić Chevy'ego za aktualne dokonania i zachęcić do dalszych działań. Czekamy na Spark RS... może z silnikiem 1,4 turbo z Cruze'a?
