16.08.2011 02:00 | | test Volkswagen Volkswagen Jetta

Test: Volkswagen Jetta 1,6 TDI DSG

Kompaktowy sedan z odrobiną pikanterii.

Silnik: 1,6 TDI

Moc: 105 KM

Moment obrotowy: 250 Nm

Przyspieszenie od 0 do 100km/h: 11,7 s

Prędkość maksymalna: 190 km/h

Cena: od 92,7 tys. zł

Śr. spalanie (miasto): 5,6 l na 100 km

Śr. spalanie (trasa): 4,2 l na 100 km

Pojemność bagażnika: 510 l

Najważniejsi konkurenci: Ford Focus, Mazda 3, Mitsubishi Lancer

Kompaktowe sedany budzą tyle emocji, co posiłek w przydrożnej knajpie. Często na sam widok odchodzi nam ochota, by go zjeść. Gdy już się przełamiemy, okazuje się, że jego walory smakowe także pozostawiają sporo do życzenia. Podobnie jest z kompaktami, którym ktoś na siłę dokleił bagażnik. Wygląd tych samochodów zazwyczaj wywołuje grymas na twarzy, a przyjemność z jazdy nimi także jest sprawą dyskusyjną. Czy z Volkswagenem Jettą jest podobnie?

Nowa Jetta nie jest zwykłem Golfem z doklejonym bagażnikiem. Niemiecki producent postanowił, że auto będzie stanowiło pomost pomiędzy niemieckim kompaktem a Passatem. Jetta powstała z myślą o osobach, które nie mogą sobie pozwolić na zakup lub po prostu nie potrzebują auta tak dużego jak Passat, a chcieliby mieć coś większego i bardziej eleganckiego niż młodzieżowy Golf.

Jetta mierzy 464 cm długości, co sprawia, że bliżej jej do mierzącego 477 cm Passata niż do 420-cm Golfa. Za to idealnie między oba modele wpisuje się rozstawem osi - 265 cm, który jest o 7 cm większy niż w Golfie i o 6 cm mniejszy niż w Passacie. Dodatkowe centymetry przekładają się na większą ilość miejsca w kabinie i bagażniku, co ma czynić Jettę pełnowartościowym samochodem rodzinnym.

Stylistyka nowej Jetty może się podobać. Ostre kształty reflektorów, wyraźnie zarysowane przetłoczenia na masce, a także wysoko zadarty kufer nadają Jetcie dynamicznego charakteru. Za sprawą mocno opadającej linii dachu, która niestety ogranicza ilość miejsca na głowę pasażerów na tylnej kanapie, atrakcyjnie wygląda także profil boczny auta. Taka stylistyka idealnie odpowiada charakterowi samochodu, o czym powiemy za chwilę.

Wnętrze Jetty wygląda znajomo. Kierownica czy konsola środkowa prezentują się podobnie jak w Golfie, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że coś tu nie gra. Nie chodzi wcale o inny zestaw zegarów, które w Golfie umieszczono w eleganckich tubach, a w Jetcie nie, ani o detale takie jak inne umiejscowienie regulacji lusterek. Wygląda na to, że do wykończenia kabiny nie przyłożono się tak dobrze jak w kompaktowym kuzynie i użyto w niej materiałów niższej jakości.

Pozycja za kierownicą jest wygodna. Nieco irytuje skokowa regulacja oparcia fotela, ale nie jest to element, którego używa się często, więc można na to przymknąć oko. Testowana przez nas wersja Highline miała jasne wnętrze i fotele, których boki obito skórą, a środek zwykłym materiałem. Dobre wrażenie psują w kabinie boczki drzwi, na których Volkswagen postanowił zaoszczędzić, wykładając je plastikiem. Ilość miejsca jest zadowalająca, szczególnie w drugim rzędzie, gdzie spokojnie można założyć nogę na nogę. Niestety wyższe osoby będą musiały się nieco przygarbić, gdyż opadający dach ogranicza przestrzeń na głowę. Bagażnik samochodu ma 510 l pojemności, czyli tylko o 55 l mniej niż w Passacie. Jest to kolejne miejsce, gdzie producent ujawnia tendencję do skąpstwa, gdyż pokrywę bagażnika zamontował na zwykłych zawiasach, a nie nowoczesnych teleskopach, które nie ugniatają bagażu.

Pora na jazdę. Charakterystyka zawieszenia Jetty spodoba się kierowcom jeżdżącym szybko. Auto prowadzi się pewnie, jest sztywne i pozwala pokonywać zakręty z wysokimi prędkościami. Zarazem Jetta dobrze radzi sobie z wybieraniem nierówności, o czym w kabinie informują dźwięki głośno pracującego zawieszenia. Jazdę po zakrętach umili także czuły, choć pracujący bez większego oporu układ kierowniczy, który pozwala precyzyjnie wybierać tor jazdy. Do takiej charakterystyki pasuje mocny silnik benzynowy.

W naszym egzemplarzu pracował silnik, który nie był ani mocny, ani benzynowy. Wysokoprężną jednostkę 1,6 TDI o mocy 105 KM oraz momencie obrotowym o wartości 250 Nm można polecić spokojnym kierowcom. Sytuacji nie ratuje nawet 7-stopniowa skrzynia DSG. Do prędkości 120 km/h auto sprawnie przyspiesza, o ile na pokładzie nie ma kompletu pasażerów, a bagażnik jest pusty. Jeśli ktoś zamierza się ścigać tym samochodem spod świateł, to podaję, że przyspieszenie auta z tym silnikiem od 0 do 100 km/h wynosi 11,7 s.

Skrzynia DGS szybko reaguje na gaz. Gdy się jeździ po mieście oraz w trasie, daje się zauważyć, że automat dość często zmienia biegi, starając się wydusić z silnika jak najwięcej mocy. Nie wpływa to dobrze na komfort jazdy ani na zużycie paliwa. Na trasie auto spalało niewiele ponad 6 l na 100 km. W mieście wynik będzie wyższy o blisko 1 l.

A teraz jedna z najważniejszych rzeczy, która ma główne znaczenie przy podejmowaniu decyzji o zakupie takiego samochodu. Chodzi mianowicie o cenę. Najtańsza Jetta z silnikiem 1,2 TSI, ręczną skrzynią i wyposażeniem Trendline kosztuje 69 tys. zł, co już plasuje ją w czołówce najdroższych kompaktowych sedanów. Za auto w testowanej wersji Highline z silnikiem 1,6 TDI i skrzynią DSG trzeba zapłacić prawie 93 tys. zł. Taka polityka cenowa może sprawić, że większość klientów będzie decydować się na ubogie wersje, a ci dysponujący większą gotówką zaczną rozważać zakup Passata.

Czy więc Jetta jest jak posiłek z przydrożnej knajpy wspomniany na początku? Nie do końca. Kucharze z Wolfsburgu zafundowali nam danie, które na talerzu prezentuje się bardzo ładnie. Niestety po kilku kęsach czujemy, że nie wszystkie składniki tej potrawy zostały dobrze dobrane. Żeby to ukryć, niemieccy smakosze nadali Jetcie pikantny smak. Wszystko byłoby do zaakceptowania, gdyby nie tak wysoka cena.

Emil, łowca radarów: "dobrze mieć wszystko na taśmie"
Pamiętacie Poloneza? 12 lat temu zakończono jego produkcję

Dodaj komentarz

Komentarze

Zgłoś Gość 16.08.2011 02:09
segment C, 105 koni i cena 93 tys. Nie, dziękuję.
0 | 0
Odpowiedz |
Zgłoś Gość 16.08.2011 02:24
Samochód fajny , z założenia ma wypełniać lukę między golfem a passatem jednak przy cenie prawie 100 tys za golfa z bagażnikiem nie ma sensu , to auto powinno kosztować z 30 tys mniej a nie być w cenie ' biedniejszego ' passata
0 | 0
Odpowiedz |
Zgłoś Gość 16.08.2011 10:04
ja mam KIA Cee'd z 2007 z silnikiem 1.6 115KM 280Nm, spala 5-5,5 i zrobiłem 90 tys. z jednyną wymianą łączników stabilizatorów za 150zł. Nowe auto kosztowało 55tys. i niby KIŁA, a nic się nie dzieje. Plastkik jest wszędzie, więc po co przepłacać?. To nie te auta co kiedyś, to już nie VW.
0 | 0
Odpowiedz |
Zgłoś Gość 16.08.2011 10:04
Max cena jaką bym dał za to auto to 65tysięcy brutto.Producent chyba ma coś z głowa nie tak.
0 | 0
Odpowiedz |
Zgłoś Gość 16.08.2011 10:10
dlaczego tylne światła wyglądają jak z bmw serii 3?
0 | 0
Odpowiedz |
Zgłoś Gość 16.08.2011 10:10
VW jest przereklamowane, czekam jakie ma ukryte wady .
0 | 0
Odpowiedz |
Zgłoś Gość 16.08.2011 11:21
Gość dlaczego tylne światła wyglądają jak z bmw serii 3?
tylne swiatła wygladaja ....... cały tył jak audi a6 z 2009 r
0 | 0
Odpowiedz |
Zgłoś Gość 16.08.2011 12:47
O kurna 105KM a prędkościomierz wyskalowany do 280km/h...
0 | 1
Odpowiedz |
Zgłoś Gość 16.08.2011 12:52
12sek do setki i siekierą ciosane nadwozie nie od odróżnienia od passata. No pikanteria pełną gębą.
0 | 0
Odpowiedz |
Zgłoś Gość 16.08.2011 13:05
Auto ładne, silnik bez rewelacji ale dzielny (testowałem co prawda w octavce) tyle że ta cena... to powinna być cenowa odskocznia od passata... a teraz jest tylko autem dla tych co mają cash ale passat wydaje im się za ciężki.
0 | 0
Odpowiedz |