Maciek Kalkosiński [30.04.2010]
Pierwsza jazda: Audi A8
Na pierwszy rzut oka nowe A8 nie rzuca na kolana. W zasadzie w stosunku do poprzednika sylwetka samochodu nie zmieniła się zbyt wiele. Gdy jednak przyjrzymy się detalom i przede wszystkim wnętrzu, okaże się, że postęp Audi jest naprawdę ogromny.
Środek wyłożony najwyższej jakości skórą, drewnem i prawdziwym aluminium robi wrażenie. Choć z tyłu jest tu wyraźnie więcej miejsca niż na przykład w konkurencyjnym BMW 7 czy Lexusie LS, to Audi nadal pozostało autem opracowanym z myślą o kierowcy. Aby uprzyjemnić mu jazdę i pomóc w obsłudze naszpikowanego elektroniką samochodu, popracowano nad ergonomią, doprowadzając ją praktycznie do perfekcji. Począwszy od czytelnej obsługi klimatyzacji (lekko nachylony panel to akurat ukłon w stronę poprzedniej generacji tego modelu), poprzez bardzo wygodną obsługę pokładowego systemu multimedialnego (z dostępem do internetu i Google Earth!), po takie detale, jak menu ustawień fotela wyświetlane na ekranie komputera - wszystko to działa intuicyjnie. Mnie po wejściu do środka dostosowanie wszystkich ustawień fotela, klimatyzacji, pracy zawieszenia i silnika oraz wprowadzenie adresu do nawigacji nie zajęło nawet dwóch minut.
W Polsce nowe A8 dostępne jest na razie z dwoma silnikami V8 o pojemności 4,2 l - benzynowym FSI oraz dieslem TDI. Obydwa współpracują z nową, ośmiostopniową skrzynią Tiptronic. Na pierwszych jazdach dostępna była ta druga wersja, prawdopodobnie dlatego, że to właśnie na nią decyduje się najwięcej klientów.
No bo po co komu benzyna, skoro diesel ma lepsze przyspieszenie (5,5 s do 100 km/h wobec 5,7 w FSI) i nieco mniej (co nie znaczy, że mało) pali. Co prawda ma on też nieco mniej koni mechanicznych (TDI: 350 KM, FSI: 371 KM), ale nadrabia wszystko momentem obrotowym wynoszącym porażające 800 Nm (FSI ma ich "zaledwie" 445).
Jak przystało na auto XXI w, do dyspozycji kierowcy oddano pełny zakres elektronicznej regulacji charakterystyki auta. Zmieniać możemy tryby pracy zawieszenia, wspomagania, reakcji na gaz, skrzyni biegów oraz napędu na 4 koła. Do wyboru są ustawienia comfort, auto oraz sport. Nie liczcie jednak, że nawet w tym skrajnym wariancie poczujecie jakąkolwiek brutalność. A8 prowadzi się zadziwiająco lekko jak na swoje rozmiary (spora w tym zasługa niewielkiej, w porównaniu do konkurentów, masy samochodu, wynoszącej około 1900 kg), ale jednocześnie cały czas zapewnia najwyższy komfort pasażerom. W ustawieniach sportowych faktycznie przyspieszenie nieco bardziej wgniata w fotel, a silnik jest głośniejszy, ale nierówności nadal tłumione są perfekcyjnie, a biegi zmieniane bez najdrobniejszego szarpnięcia.
Gdy zdecydujemy się na tryb komfortowy, auto zaczyna reagować łagodniej, staje się jeszcze bardziej miękkie i sprawia wrażenie, jakby płynęło, a nie jechało po asfalcie. Warto zaznaczyć, że i w jednym, i drugim skrajnym ustawieniu podzespołów możemy liczyć na perfekcyjne trzymanie się drogi i rewelacyjną reakcję na ruchy kierownicą. Mimo nastawienia na komfort, A8 potrafi dać przyjemność z jazdy mocnym autem.
Ceny nowej A8 rozpoczynają się od 389 tys. zł za wersję benzynową i 396 tys. zł za diesla. Pierwsze kilkadziesiąt kilometrów jazd testowych pokazało, że jest to samochód wyjątkowo dopracowany i bezsprzecznie warty szczególnej uwagi. Nieco bliżej postaram się mu przyjrzeć przy okazji dłuższego testu pod koniec wakacji.
