PB95 4,73
PB98 5,01
ON 4,69
LPG 2,49
Marcin Klimkowski | 20 marca 2014 15:03

Żołnierze uratowali kierowcę, który miał zawał

Gdyby nie ratownicy 45-latek by zmarł.

Dwóch żołnierzy z Zamościa uratowało życie mężczyźnie, który podczas jazdy samochodem dostał zawału. Chory stracił panowanie nad pojazdem, po czym zjechał z drogi. Starsi szeregowi Przemysław Pysiewicz i Krzysztof Zalewa – w przeciwieństwie do przyglądających się ludzi – zaczęli go reanimować. To dzięki nim mężczyzna przeżył.

O całej sprawie obszernie napisała polska-zbrojna.pl. Z relacji tej wynika, że "do wypadku doszło w okolicach Bemowa Piskiego w województwie warmińsko-mazurskim. Szkolą się tam żołnierze z 3 Zamojskiego Batalionu Zmechanizowanego, podległego 1 Warszawskiej Brygadzie Pancernej. – Właśnie jechaliśmy z kolegą z Wierzbin do Bemowa Piskiego, to około 10 kilometrów, gdy w połowie drogi zobaczyliśmy, że w rowie leży samochód osobowy. Kilka osób mu się przyglądało – opowiada st. szer. Przemysław Pysiewcz, ratownik medyczny z 3 batalionu.

Żołnierze zatrzymali karetkę wojskową, którą jechali i podbiegli do miejsca zdarzenia. Dowiedzieli się, że wypadek zdarzył się przed kilkoma minutami. Poszkodowanego mężczyznę zdołano wyciągnąć z auta, nikt jednak nie rozpoczął akcji ratunkowej. – Nie wiem, czy stojące tam osoby nie zdążyły jeszcze tego zrobić, czy raczej nikt nie potrafił udzielić pomocy. Upewniliśmy się, czy wezwali chociaż pogotowie – mówi st. szer. Krzysztof Zalewa, kierowca – ratownik z 3 batalionu.

Żołnierze natychmiast sprawdzili, w jakim stanie jest poszkodowany. – Skontrolowałem jego funkcje życiowe, tętno i oddech. Niestety, mężczyzna był nieprzytomny i nie oddychał. Szybko rozpoczęliśmy resuscytację. Krzysiek udrażniał drogi oddechowe i robił sztuczne oddychanie, ja zająłem się masażem serca – opowiada st. szer. Pysiewcz.

Akcja ratunkowa trwała około pięciu minut do przybycia ambulansu. Potem, wspólnie z ratownikami z pogotowia, żołnierze kontynuowali ją jeszcze przez około pół godziny. – Ze względu na brak podstawowych funkcji życiowych akcja nie była łatwa. O życiu tego człowieka decydował przede wszystkim czas – mówi st. szer. Zalewa.

Mężczyzna odzyskał w końcu przytomność, stwierdzono, że przeszedł atak serca. Taką diagnozę potwierdzili także lekarze w szpitalu. Ratownicy z pogotowia podkreślali, że szybka pomoc żołnierzy uratowała mu życie.

45-letni mężczyzna może mówić o dużym szczęściu. Żołnierze też przyznają, że gdyby wtedy nie znaleźli się na miejscu wypadku, sytuacja mogłaby się zakończyć tragicznie".

Źródło: polska-zbrojna.pl

warmińsko-mazurskie wojsko żołnierze ratownicy

10Komentarze

GOSC 14 maja 2014 14:11
1 1 0
i to wlasnie i takich zolnierzy mozemy byc dumni w przeciwienstwie do kapelanow generalow i innych dam wojskowych do niczego nam niepotrzebnych
Willi 14 maja 2014 14:11
2 2 0
PRZEGOŚCIE, awans to chyba formalność ?
Gość 14 maja 2014 14:11
4 4 0
Jesteście super! Chylę czoła. Sam tak bym chciał w trudnych chwilach!! Pozdrawiam Was Chłopaki!
Gość 14 maja 2014 14:11
5 5 0
szacun panowie
Gość 14 maja 2014 14:11
1 1 0
Tylko że denata już nie trzeba reanimować. No ale zgadzam się, sporo osób gdy widzi nieprzytomną osobę dostaje paraliżu i boi się sprawdzić co tej osobie jest. Ok, nie wszyscy mogą sobie w takich sytuacjach radzić i pomóc (ja sam pewnie bym był sparaliżowany), ale jeżeli ktoś ni może się przełamać to niech chociaż wezwie pomoc, pogotowie, zatrzyma innych kierowców, zabezpieczy miejsce wypadku- chociaż tyle można zrobić, a liczy się każda sekunda
Gość 14 maja 2014 14:10
5 5 0
super Goście!!! powinni dostać awans!!!
Gość 14 maja 2014 14:10
6 6 0
dzisiejszych czasach to ludzie robią zdjęcia zamiast pomagać super chłopaki